Reklama
Spartakus żegna V ligę
Sportowych szans od początku rozgrywek nie miał z nimi chyba nikt, matematyczne - rozwiały się na 6 kolejek przed finiszem ligi.
- 21.05.2007 19:14
Spartakus Szarowola, po jednobramkowym zwycięstwie w Tyszowcach, jest już tegorocznym mistrzem zamojskiej \"okręgówki” i w sierpniu zadebiutuje w IV lidze. Piłkarski urobek w drodze do awansu wygląda imponująco. Na 24 rozegrane spotkania, 23 zakończyły się zwycięstwem podopiecznych trenera Siergieja Gacenki, jedno - remisem. Budzić uznanie może także bilans bramkowy: 93-11.
- A kto miał z nimi szanse? - pyta retorycznie trener rezerw Hetmana Janusz Grula, którego zespół jako jedyny do tej pory zdołał urwać punkty szarowolanom. - Tajemnica sukcesu jest w tym przypadku jasna. Gacenko ma zespół rutyniarzy, w którym nie brakuje piłkarzy m.in. z drugoligową przeszłością, jak choćby Jacek Iwanicki czy Artur Wąsacz. Najważniejsze, że zawodnicy mają pracę i nie martwią się o podstawowe świadczenia - dodaje Grula.
Twórcą piłkarskiego eldorado w Szarowoli jest biznesmen Mieczysław Witkowski, przed laty związany z Tomasovią. - Prowadzimy tutaj interesy, więc zdecydowaliśmy się pomóc Spartakusowi. Mamy już awans, teraz pracujemy nad zapleczem. Myślę, że zdążymy z nowym boiskiem na inaugurację IV ligi. Drużyna z Szarowoli jest częścią większej całości. Planujemy stworzenie kompleksu sportowego, w którym mogłyby obozować inne zespoły. Mogę zapewnić, że nie poprzestaniemy na roli beniaminka. Wchodzimy po to, żeby zadomowić się w IV lidze na dłużej. Trwają rozmowy nad stworzeniem silnej podstawy finansowej na poczet przyszłego funkcjonowania - zdradza sponsor lidera.
Jak będzie wyglądała wyjściowa jedenastka Spartakusa po zakończeniu piątoligowego sezonu? - W tej chwili ciężko coś powiedzieć. Dysponuję szczupłą kadrą 16 zawodników. Wzmocnienia będą potrzebne w każdej formacji. Myślę o grze w wyższej lidze na poważnie i nie chcę nikomu dostarczać punktów. Znajdę odpowiednich piłkarzy, którzy podejmą się zadania - mówi Siergiej Gacenko. Kryteria poszukiwania są jasne. - Musi chcieć pracować i nie być leniwy - puszcza oko 53-letni lwowianin, przypinając łatkę Davidowi Paku-Tsheli, byłemu napastnikowi Spartakusa. Czarnoskóry zawodnik zwany \"Ziuną” nie zdecydował się na kontynuowanie kariery pod Tomaszowem Lubelskim. - Był szybki, ale nie lubił pracować. Miał tutaj świetne warunki. Jak na \"okręgówkę” zarabiał ogromne pieniądze, a chciał nie wiadomo czego. Zawodnicy, którzy nie pracują zawodowo, trenują dwa razy dziennie. Jego musiałbym chyba wołami zaciągnąć na popołudniowe zajęcia. Przewróciło mu się w głowie - stwierdził wprost szkoleniowiec.
Reklama













Komentarze