Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Łada weszła na obroty

Tym razem trener Marek Sadowski nie miał prawa narzekać na nieprzychylność piłkarskiej fortuny. Szczęście uśmiechnęło się do Łady pełną gębą.
Grająca z konieczności czterema młodzieżowcami drużyna z Biłgoraja odprawiła Stal Rzeszów. Nikołaj Fokin obronił rzut karny, a zdobycie trzech punktów przypieczętował człowiek instytucja Ireneusz Zarczuk. W poprzedniej kolejce biłgorajanie ograli w Stróżach liderującego Kolejarza. Tym razem, pomimo braku Grzegorza Poleszaka, Adriana Sadowskiego i Ernesta Chomicza, za to z piłkarskim narybkiem w składzie, zdołali wydrzeć komplet punktów Stali Rzeszów. - Zawsze zaznaczam, że w tej lidze wszyscy są sobie równie. Goście to taki sam zespół, jak dziesięć innych w tej lidze. Ani lepszy od Łady, ani od niej słabszy. O wielu rzeczach decyduje szczęście i skuteczność, bo umiejętności bywają wyrównane - stwierdził Marek Sadowski. Meczowe wydarzenia potwierdziły w pełni słowa szkoleniowca, bo z przebiegu spotkania powinien paść remis. W pierwszej odsłonie gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, z rzadka przenosząc się pod obie bramki. Jako pierwszy na listę strzelców mógł wpisać się Wojciech Białek, jednak jego strzał głową z bliskiej odległości poszybował nad poprzeczką. Składnie grający goście pierwszy cios wyprowadzili dopiero po zmianie stron. Mocno bita przez Wojciecha Reymana piłka odbiła się w polu karnym od Patryka Grzegorczyka i wylądowała w siatce obok kompletnie zdezorientowanego Fokina. Gospodarze postanowili zaryzykować. - Wyszliśmy wyżej i opłaciło się - cieszył się po spotkaniu trener Łady. Po przebojowej akcji Białka Mateusz Piętak zbił piłkę wprost do Ireneusza Zarczuka, a kapitan Łady został sprowadzony do parteru. Rzut karny był dla Białka czystą formalnością. Niespełna dziesięć minut później Zarczuk wyprowadził swój zespół na prowadzenie, kiedy po podaniu Fulary uprzedził bramkarza i posłał piłkę do siatki. Biłgorajanie poszli za ciosem. Przed szansą podwyższenia wyniku ponownie stanął \"Biały”, jednak strzał zza szesnastki nieznacznie minął poprzeczkę. Swojej szansy nie wykorzystali również przyjezdni. Świetnie zapowiadającą się sytuację pokrzyżowało jednak szybkie wyjście z bramki Fokina. Piłka o milimetry minęła słupek. Świetnie dysponowany ukraiński bramkarz Łady spisał się na medal w 84 min, kiedy obronił rzut karny wykonywany przez najbardziej doświadczonego wśród rzeszowian Pawła Kloca. - Może i nie był to piękny i porywający mecz. Cieszę się ze zdobytych punktów. Piłkarskie szczęście do nas wróciło i mamy nadzieję, że szybko nas nie opuści - nie krył radości trener biłgorajan. Jak wieść niesie, porażka w Biłgoraju, może oznaczać dla rzeszowian małe trzęsienie ziemi. Bramki 0:1 - Reiman (48), 1:1 - Białek (66, z karnego), 2:1 - Zarczuk (75). Składy Łada: Fokin - Rutkowski, Sawczuk, Grzegorczyk, Bartecki - Popajewski (75 Skrzypek), Farotimi, Muszyński (52 Piętak), Fulara - Zarczuk, Białek (92 Kukiełka). Stal: Pietrykowski - Nizioł (84 Wolański), Duda, Ojirogbe, Pęgiel - Abramowicz, Reyman, Kloc (85 Komah-Doe), Jędryas (79 Grębowski), Quaye (90 Wójcik), Szymański. Żółte kartki: Fokin, Muszyński, Grzegorczyk (Ł) - Nizioł, Pęgiel (S). Sędziował: Filip Robak (Kielce). Widzów: 1000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama