Spotkanie z Górnikiem było czwartym kolejnym meczem bez zwycięstwa zamojskiego Hetmana.
21.10.2007 19:41
Co prawda, na stadionie przy ul. Daniłowicza do siatki trafiali wyłącznie zamościanie, ale wystarczyło to jedynie na solidarny podział punktów.
Pierwszych wniosków dostarcza analiza podbramkowych dokonań. Palmę pierwszeństwa dzierży Andrzej Wachowicz, środkowy obrońca. W tyle pozostają ci, których rozlicza się z zachowania zimnej krwi pod bramką przeciwnika. Zamojscy kibice czują się lekko zaniepokojeni. Choć Hetman dawno nie miał tak udanej jesieni, to fani po raz ostatni oklaskiwali zwycięstwo swoich pupili blisko miesiąc temu, po spotkaniu ze Stalą Rzeszów. Od tamtej pory Hetman wyłącznie remisował. - Mnie również to złości. Zawsze uważałem, że lepiej przegrać jeden mecz, a później wygrać dwa, niż dzielić się punktami. Wydaje mi się, że to, co nam się przytrafia, siedzi w głowach piłkarzy. Remisowaliśmy spotkania, w których byliśmy lepsi - uważa II trener zamościan Zbigniew Pająk. Pierwszy szkoleniowiec Przemysław Cecherz wskazuje jeszcze inną przesłankę słabszej dyspozycji Hetmana. - Jesteśmy zmęczeni - mówi.
W Wieliczce lepiej w mecz weszli gospodarze. Już w siódmej minucie do meczowego protokołu wpisał się Maciej Pastuszka, którego próba dośrodkowania... wylądowała za kołnierzem zbyt daleko wysuniętego Rafała Misztala. - Nie dał mi znaku, że stoi za moimi plecami. Chciałem wybić piłkę na róg, źle trafiłem i wpadła do bramki - tłumaczył się ze samobójczego gola Maciej Pastuszka. Hetman nadawał ton boiskowym wydarzeniom, ale nie potrafił przedrzeć się w pobliże bramki Waldemara Sotnickiego. Zmianę rezultatu w 44 min przyniósł nieoczekiwany strzał zza szesnastki Dariusza Osucha. - Uderzył pięknie, spod kolana. Bramkarz nie miał szans - chwalił pozyskanego z Łęcznej napastnika
II trener Hetmana. Po zmianie stron zabrakło amunicji. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał tuż przed końcowym gwizdkiem Tomasz Tomasik. Jak zwykle aktywny Jakub Cieciura popisał się dokładną wrzutką. Piłka odnalazła stojącego na drugim metrze Tomasika, a ten, zupełnie niekryty, fatalnie przestrzelił. - Mimo to widać, że coś drgnęło. W następnej kolejce, w meczu z Wierną Małogoszcz, postaramy się przerwać serię i sięgnąć po punkty - zapewnia Zbigniew Pająk. W meczu z Wierną zamościanie muszą wejść na pełne obroty, bo później czekają ich dwa spotkania o \"podwyższonym znaczeniu”. Z Avią Świdnik i przede wszystkim z biłgorajską Ładą. (greg)
Komentarze