Nie dla idiotów
Janusz Świerad trzynastą kolejkę zapamięta na długo, może nawet do końca życia.
- 22.10.2007 17:26
W całej dotychczasowej karierze 37-letni zawodnik nie otrzymał ani jednej czerwonej kartki. Tak było aż do... 13 października i meczu z Hetmanem. Tylko czy wyrzucenie piłkarza Sandecji było faktycznie uzasadnione?
Świerad pojawił się na boisku w 74 min i przebywał na nim zaledwie sześć minut. Wtedy, po starciu z Andrzejem Wachowiczem, gracz gości ujrzał czerwień. I doznał szoku, ponieważ prowadzący spotkanie Artur Ciecierski z Warszawy, po konsultacji z asystentem, uznał, że zamościanin został uderzony w twarz. - To miał być mój rekord. Zamierzałem się nim chwalić po zakończeniu kariery. Że można przestrzegać zasad fair play i nie być usuniętym z murawy - żalił się po ostatnim gwizdku. Miał zresztą powody, bo jego wersję potwierdził także sam \"poszkodowany”. - To wydarzyło się przy stałym fragmencie. Było przytrzymywanie, ale uderzenia już nie - przyznał szczerze Andrzej Wachowicz.
Przybity zawodnik z Nowego Sącza nie dał jednak za wygraną, sprawę traktując honorowo. Nie zgadzając się z karą zwrócił się do Lubelskiego Związku Piłki Nożnej o anulowanie czerwonej kartki. Dlatego w ostatni czwartek, kiedy na posiedzeniu zbierał się Wydział Dyscypliny, delegacja Sandecji pojawiła się przy ul. Filaretów, z nagranym na płytce CD spotkaniem. Otrzymanym od Hetmana. Jednak próby odtworzenia nagrania spełzły na niczym, bo w siedzibie związku nie było odtwarzacza DVD. Nie dający za wygraną przyjezdni szybko pognali do znajdującego się po drugiej stronie ulicy sklepu Media Markt. I z zakupionym sprzętem znowu zapukali do LZPN. Ale tu znowu czekała na nich niespodzianka - odtwarzacza nie można było podłączyć do telewizora. Mimo to sytuację udało się uratować - wycieczką do Media Markt, gdzie działacze wreszcie mogli zapoznać się z materiałem.
- Faktycznie były kłopoty techniczne i nie można się było z nimi uporać, stąd poszliśmy do Media Markt - potwierdza Dobrosław Stec, wiceprezes związku. - Tam obejrzeliśmy razem mecz, ale na jednym razie się nie zakończy. Członkowie WD muszą to zobaczyć na dużym ekranie, na ścianie, a nie w laptopie czy małym monitorze. Bo na razie, to wcale jednoznacznie nie wynika, iż do takiego zdarzenia nie doszło. Sędzia Artur Ciecierski opisał całą sytuację i uważa, że postąpił słusznie. Taką samą wersję przedstawił obserwator Bogusław Nieznaj. Myślę, że w ten czwartek decyzja w tej sprawie zostanie już ogłoszona.
Świerad za czerwoną kartkę musi pauzować obligatoryjnie minimum dwa mecze. Jeden już odcierpiał, w Łęcznej, gdzie Sandecja zremisowała bezbramkowo. Być może odpoczywał w ogóle niesłusznie...
Ale przynajmniej, po całym zamieszaniu, na stanie klubu z Nowego Sącza pozostanie odtwarzacz DVD. - Co z nim zrobimy? - zastanawia się Jarosław Paschek, kierownik Sandecji. - Będziemy mieli... Podobno od przybytku głowa nie boli.
Reklama













Komentarze