Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Corhydron znów podejrzany

Po sygnale z lubartowskiego szpitala na terenie całego kraju wstrzymano używanie corhydronu w dawce 250 mg o numerze serii 010207.
Lekarze ze szpitala w Lubartowie zauważyli, że coś jest nie tak. - Lekarz pogotowia pojechał do pacjenta, który miał duszności - opowiada Andrzej Chęć, dyrektor lubartowskiej placówki. - W jednej ampułce było ciało obce, może kawałek korka. Nie wiem. Wziął drugą, ale roztwór był zmętniały. Pacjent dostał inny lek, a sprawę zgłosiliśmy do inspekcji farmaceutycznej. - Najpierw wstrzymaliśmy obrót lekiem na terenie województwa lubelskiego. Powiadomiliśmy Narodowy Instytut Leków. A ten z kolei głównego inspektora farmaceutycznego - mówi Wiesława Wolińska, wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Lublinie. Główny inspektor farmaceutyczny wstrzymał używanie corhydronu w całej Polsce do czasu zbadania sprawy. Swoją decyzję argumentuje niespełnianiem wymagań jakościowych. Jeżeli wszystko będzie w porządku, lek zostanie przywrócony do użytku. Podejrzany jest corhydron w dawce 250 mg, tej samej, od której kilka miesięcy temu zaczęła się afera. Wtedy ampułki leku, produkowanego przez jeleniogórską Jelfę, zawierały zupełnie inny specyfik. Zamiast corhydronu była w nich skolina, środek zwiotczający mięśnie, podawany podczas operacji. Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Ustalono, że 17 osobom zamiast corhydronu podano skolinę. Pacjentów trzeba było reanimować. W ośrodku zdrowia w Adamowie, w województwie świętokrzyskim, nie było odpowiedniego sprzętu. 75-letni Bernard S., któremu zaaplikowano pomylony specyfik, zmarł. (step)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama