Corhydron znów podejrzany
Po sygnale z lubartowskiego szpitala na terenie całego kraju wstrzymano używanie corhydronu w dawce 250 mg o numerze serii 010207.
- 22.10.2007 18:16
Lekarze ze szpitala w Lubartowie zauważyli, że coś jest nie tak. - Lekarz pogotowia pojechał do pacjenta, który miał duszności - opowiada Andrzej Chęć, dyrektor lubartowskiej placówki. - W jednej ampułce było ciało obce, może kawałek korka. Nie wiem. Wziął drugą, ale roztwór był zmętniały. Pacjent dostał inny lek, a sprawę zgłosiliśmy do inspekcji farmaceutycznej.
- Najpierw wstrzymaliśmy obrót lekiem na terenie województwa lubelskiego. Powiadomiliśmy Narodowy Instytut Leków. A ten z kolei głównego inspektora farmaceutycznego - mówi Wiesława Wolińska, wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Lublinie.
Główny inspektor farmaceutyczny wstrzymał używanie corhydronu w całej Polsce do czasu zbadania sprawy. Swoją decyzję argumentuje niespełnianiem wymagań jakościowych. Jeżeli wszystko będzie w porządku, lek zostanie przywrócony do użytku.
Podejrzany jest corhydron w dawce 250 mg, tej samej, od której kilka miesięcy temu zaczęła się afera. Wtedy ampułki leku, produkowanego przez jeleniogórską Jelfę, zawierały zupełnie inny specyfik. Zamiast corhydronu była w nich skolina, środek zwiotczający mięśnie, podawany podczas operacji. Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Ustalono, że 17 osobom zamiast corhydronu podano skolinę. Pacjentów trzeba było reanimować. W ośrodku zdrowia w Adamowie, w województwie świętokrzyskim, nie było odpowiedniego sprzętu. 75-letni Bernard S., któremu zaaplikowano pomylony specyfik, zmarł. (step)
Reklama













Komentarze