Reklama
Żona nie puściła na mecz
Nieoczekiwana wygrana Dębu w Stoczku Łukowskim. Udany debiut w Gromie Emila Komonia. Przemysław Młynarczyk bohaterem Sokoł
- 29.10.2007 12:15
Lutnia to poukładany zespół, ale z przodu brakowało jej werwy i dynamiki. Dlatego goście nie stworzyli sytuacji podbramkowych - ocenił Adrian Nowicki, trener Sokoła. - Wystąpiliśmy bez kilku zawodników. Od początku rundy straciliśmy już dziesięciu graczy. A na mecz pojechaliśmy gołą jedenastką - wyjaśnił z kolei Piotr Kurowski z Piszczaca, który sam, ze względu na złamany palec, nie mógł zaprezentować się na boisku lidera.
Bohaterem Sokoła okazał się Przemysław Młynarczyk, który zdobył dwa gole. Za pierwszym razem wykorzystał podanie Zbigniewa Ponikowskiego, a za drugim Sebastiana Matuszewskiego. Rzut karny został także podyktowany za faul na Młynarczyku. - 3:0 to najmniejszy wymiar kary. W pierwszej połowie dwie okazje zaprzepaścił Paweł Szymański, a Przemek Młynarczyk strzelił w poprzeczkę - uzupełnił Nowicki.
Bramki: Młynarczyk (62, 81), Matuszewski (70 z karnego).
Sokół: Lipiec, R. Dzido, R. Ponikowski, Marciniak, Ciołek (81 Gajownik), A. Nowicki, Matuszewski, P. Dzido, Z. Ponikowski, Szymański, Młynarczyk.
Lutnia: Jankowski, Kwiecień, Pawlik, Zbański, Osypiuk, Rechnio, Łasocha, Harasimiuk, Korzeniewski, Witczak, Brodacki.
Czerwona kartka: Osypiuk (Lutnia, w 75 min, za 2 żółte).
Po dziesięciu meczach bez porażki Dwernicki znalazł nieoczekiwanego pogromcę - Dąb Dębowa Kłoda. - Początek meczu był całkiem udany, ponieważ stworzyliśmy dwie okazje sam na sam. Niestety, nie umieliśmy ich wykorzystać - komentuje Przemysław Tryboń, szkoleniowiec gospodarzy. - Kiedy straciliśmy pierwszego gola, od razu ruszyliśmy do natarcia. I w efekcie wpadł drugi. Poszliśmy gonić wynik i Dąb skutecznie poprawił. Z 0:2 nie byliśmy już w stanie doprowadzić przynajmniej do remisu. Może po tej porażce niektórzy ludzie przejrzą na oczy. Tylko ambicja nie wystarczy, zwłaszcza kiedy odwraca się szczęście. Samo w życiu też się nic nie zrobi...
Czasem lubimy sprawić sensację - cieszył się natomiast Andrzej Kopiński. Podporą jego drużyny był wczoraj Marcin Bojko, broniąc kilka groźnych uderzeń. Dąb zdobywał bramki po kontrach skrzydłami. Pierwszą zdobył silnym kopnięciem pod poprzeczkę Marcin Zajączkowski, a drugą Michał Ignatiuk, który po podaniu od Łukasza Sutryka znalazł się oko w oko z golkiperem.
Bramki: Wiszniewski (90+5) - Zajaczkowski (48), Ignatiuk (55).
Dwernicki: Drosio, Konieczny, Śledź, Wiszniewski, Lisiewicz, Chudek (55 Kot), Pawłowski, Pieńkus, Warowny (75 Szczepańczyk), Kajka, Czub.
Dąb: Bojko, Kopiński, Cieśluk, Kalenik, Łuziak, Ł. Sutryk, M. Sutryk (69 Chmielewski), Szabelski, Ignatiuk (79 Semeniuk), Świć, Zajączkowski.
Postawiliśmy na otwarty mecz i to się zemściło. Nic nam nie szło. Chcieliśmy gonić czołówkę i... dogoniliśmy. Grom nas wypunktował, wskazując jednocześnie nasze miejsce w szyku. Goście nastawili się na kontrataki. I po jednym z nich, połączonym z błędem bramkarza, wyszli na prowadzenie. A kiedy tylko stracimy gola, wszystko zaczyna się sypać. Myśląc o korzystnym rezultacie musimy grać na zero z tyłu - stwierdził bez ogródek Marek Artyszuk z Niwy.
Spotkanie ułożyło się dla nas wybornie. Uważna gra w defensywie i kontry opłaciły się. A przynajmniej wystarczyły na Niwę - zauważył Cezary Michaluk z Gromu. W ekipie gości po raz pierwszy wystąpił Emil Komoń i od razu wpisał się na listę strzelców. 17-latek wskoczył do drużyny dzięki seryjnie strzelanym golom w juniorach.
Bramki: Rostek (8), Walczuk (18, 55), Komoń (28).
Niwa: Demidowicz, Wojciechowski, Wróbel, M. Jaroszuk (60 Zawisza), Lewkowicz (46 Bańkowski), Żurkowski, A. Jaroszuk, Filipowicz, Artyszuk, G. Doluk, T. Doluk.
Grom: Ł. Kaczanowski, J. Sokołowski, Sokół, C. Michaluk, Wajszczuk, P. Michaluk, Rostek, Stecz, P. Sokołowski, Walczuk, Komoń.
Zabawa na weselu Przemysława Kota nie powstrzymała zawodników ŁKS przed kolejnym zwycięstwem. - Tę wygraną dedykujemy właśnie Przemkowi i Ani. Czemu w składzie zabrakło pana młodego? Bo pewnie żona go nie puściła - powiedział ze śmiechem Jan Baniak, prezes Łazów.
W Unii znowu zagrał Paweł Zając, który przed tygodniem zapowiadał odejście z drużyny. - Na razie zostaję, przynajmniej do końca rundy. Po poprzednim meczu mówiłem inaczej, a wpływ na to miały sprawy osobiste. Poniosły mnie też trochę nerwy - wyjaśnił piłkarz.
Bramki: Kierych (16, 90), Gaj (53).
Łazy: Krasuski, A. Ochnio (70 Sujka), Netczuk, Sadło, Wereszczyński (50 Siemionek), Chudzik, Gaj, Ozygała, Kierych (85 Wryk), Krukow (78 Baniak), Kopeć.
Unia Żabików: Golonka, Mazur, Zając, Ochnio, Łukasz Frączek I (60 J. Frączek), Paskuski, Pawlina, Kamela, Wachnik, Gortat, Borysiuk.
Ozdobą kolejki był gol Michała Hulajki, zdobyty przewrotką. - Trochę nerwówki zrobiło się po kontaktowym golu gości - opowiada Zbigniew Smoliński, grający trener Victorii. - Przy prowadzeniu 2:0 pozwoliliśmy sobie na sporo niefrasobliwości. Dobryń, z którym wcześniej nam się ciężko grywało, zagrażał tylko po stałych fragmentach. Trzecie trafienie uspokoiło znowu sytuację. Można było nastrzelać więcej, ale brakuje nam skuteczności. Niestety, rzadko spotykamy się w komplecie na treningach. Do Warszawy pojechali pracować Michał Hulajko, Adrian Kozłowski i Robert Brzozowski.
Do składu Dobrynia po kontuzji wrócił Dariusz Semeniuk. Ale jedynego gola, głową, strzelił Paweł Rudczyk.
Bramki: Brzozowski (17 z karnego, 82), Szymański (32), Hulajko (88) - Rudczyk (58).
Victoria: Chudzik, Dąbrowski (63 Świeciński), Syta, Smoliński, Kozłowski, Dębowczyk, Brzozowski, Kapitan, Idzikowski, Szymański, Hulajko.
Dobryń: Andrzejuk, Witek, J. Płandowski, Kononiuk, Rzymowski, Demczuk (87 Knigawka), Pilipiuk, Michaluk, Rudczyk, Semeniuk, Rybaczuk.
O porażce przesądziła 15 sekunda drugiej połowy. Mieliśmy niesamowitego pecha. Już do przerwy powinniśmy cieszyć się z wygranej. Niestety, strasznie pudłowaliśmy. Jesienią został jeszcze jeden mecz i po nim będziemy dumać, co zrobić i jak wyjść z tego kryzysu - skomentował Robert Lewczuk, trener Granicy.
Tuż po wznowieniu piłka dotarła do Michała Mostowskiego, który dalej zgrał ją głową. Następnie futbolówka minęła bramkarza, dopadł do niej Łukasz Kazana i skierował do pustej bramki. Tak padł jedyny gol dla Unii.
Bramka: Kazana (46).
Granica: Jurkowski, Onyszczuk, Dawidziuk, Drobysz, Lewczuk, Michał Kotowski, Mateusz Kotowski, Trzaskalski, Szpyruk, Marek, Paszkiewicz.
Unia Krzywda: Broniarek, Mućka, Tuchowski, Łukasik, Dadasiewicz, Kubak, Gajownik, Kazana, Mostowski, Pszczółkowski (80 Sokół), Białach.
Tym razem Janovii nie prowadził Andrzej Bujalski, który wczoraj obchodził 25 rocznicę ślubu. Dlatego zespołem wyjątkowo opiekował się sekretarz klubu Piotr Chełstowski. Wynik w Wojcieszkowie ustalił Kamil Jabłoński. Wychowanek Orkana, w swoim debiucie, wytrzymał próbę nerwów, strzelając celnie z rzutu karnego.
Bramki: T. Mazur (19, 27), G. Matysiak (25), P. Przekaziński (77), Jabłoński (90 z karnego) - Prokopiuk (56).
Orkan: Skórka, Burdach, Pytlik, Strzyżak, T. Świder (46 D. Przekaziński), Tymosz, Barc (62 Jawoszek), G. Matysiak, P. Przekaziński (81 Jabłoński), Mazur, K. Golan.
Janovia: T. Sterniczuk, Gładun, Kwiatkowski (46 Kondratiuk), Chalimoniuk, Łukaszuk, Siedlecki, Marcin Tur, Haraszkiewicz (46 Prokopiuk), D. Sterniczuk, Zając, Daniluk.
Czerwona kartka: Gładun (Janovia, w 89 min).
1. Sokół 12 31 41-13
2. ŁKS Łazy 12 30 29-2
3. Dwernicki 12 26 25-10
4. Victoria 12 22 33-14
5. Lutnia 12 20 21-11
6. Orkan 12 20 25-20
7. Dobryń 12 15 20-15
8. Grom 12 15 23-27
9. Unia Krzywda 12 14 10-15
10. Unia Żabików 12 13 19-23
11. Niwa 12 11 13-36
12. Dąb 12 10 8-33
13. Granica 12 9 12-30
14. Janovia 12 6 16-46
3-4 listopada: Janovia Janów Podlaski - Sokół Adamów • Unia Krzywda - Orkan Wojcieszków • Dobryń - Granica Terespol • Unia Żabików - Victoria Parczew • Grom Kąkolewnica - ŁKS Łazy • Dąb Dębowa Kłoda - Niwa Łomazy • Lutnia Piszczac - Dwernicki Stoczek Łukowski.
Reklama













Komentarze