Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ruszyli od początku

Przez trzy poprzednie kolejki kibice Górnika musieli przełykać gorzkie pigułki. Jednak niekorzystną serię wreszcie udało się przełamać.
W Jędrzejowie \"zielono-czarni” już na samym początku pokazali do kogo będą należały rządy. Zaczęło się od remisu z Hetmanem, a po nim przyszła kompromitująca porażka w Wolbromiu i znowu podział punktów, z Sandecją. Z tych prezentów skorzystali rywale, odskakując na bezpieczny dystans. A Krzysztof Chrobak, widząc efekty gry swojego zespołu, przed tygodniem przyznał, że zakładane cele nie zawsze udaje się zrealizować. Okazja na częściową rehabilitację i poprawienie jesiennych nastrojów nadarzyła się wczoraj. Naprzód, to jeden z najsłabszych zespołów w lidze, z najgorszym atakiem, który na własnym stadionie odniósł dotąd zaledwie symboliczne zwycięstwo. Dlatego \"zielono-czarni”, tym razem już z dwoma napastnikami w wyjściowym składzie, od pierwszego gwizdka ostro zabrali się do pracy. W początkowych fragmentach gospodarze praktycznie nie istnieli, oddając rywalom inicjatywę. I już w 6 min łęcznianie cieszyli się z prowadzenia. Po szybkiej wymianie piłki Grzegorz Szymanek podał do Sławomira Nazaruka, a ten uderzeniem głową z pięciu metrów otworzył rezultat. W 12 min zrobiło się już 2:0. Tym razem futbolówkę między sobą wymienili Marcin Kośmicki, Paweł Buśkiewicz, Radosław Bartoszewicz oraz Łukasz Kępa. Aż w końcu ten ostatni popisał się skutecznym lobem zza szesnastki. Dwubramkowa przewaga uspokoiła Górnika, który ograniczył się do kontrolowania wydarzeń. Tak było aż do 43 min, kiedy po rzucie rożnym głową celnie strzelił Tomasz Styczeń. To wprowadziło trochę nerwowości w poczynania przyjezdnych i w 58 min Krzysztofa Żukowskiego próbował zaskoczyć Grzegorz Samburski, uderzając z kąta. Ale ostatnie słowo należało do górników. W 68 min bliski powodzenia był Szymanek, kopiąc z 7 metrów z półwoleja. Przypieczętować wygraną, choć przy pomocy Naprzodu, udało się ostatecznie na kwadrans przed końcem. Rafał Niżnik zagrał do Marcina Rogowskiego, którego płaskie dośrodkowanie niefortunnie wślizgiem przeciął Wojciech Ziółkowski, pakując piłkę do własnej bramki. BRAMKI 0:1 - Nazaruk (6), 0:2 - Kępa (12), 1:2 - Styczeń (43), 1:3 - Ziółkowski (75 samob.) SKŁADY Naprzód: Baran - Styczeń, Piasecki, Osiński, Banaszek, Wójcicki (64 Ziółkowski), Gajda, Francuz (54 Fryc), Basong, Myśliwy, Samburski (79 Laskowski). Górnik: Żukowski - Kosiec, Kośmicki, Gmitrzuk, Głowacki - Nazaruk, Bartoszewicz, Niżnik, Kępa (63 Raczkiewicz) - Buśkiewicz (69 Rogowski), Szymanek (79 Ślifirczyk). Żółta kartka: Raczkiewicz (G). Sędziował: Piotr Gajewski (Małopolski ZPN). Widzów: 800.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama