Strajk ostrzegawczy
Po zwycięstwie Motoru nad Turem lubelscy piłkarze otrzymali po 500 zł. Nie była to dodatkowa nagroda, lecz malutka cząstka premii,
- 08.11.2007 17:18
na które zawodnicy czekają od dawna. Czy po ostatnim tegorocznym spotkaniu podopieczni trenera Ryszarda Kuźmy także mogą liczyć na finansowy zastrzyk?
Działacze Motoru bardzo źle znoszą rozmowy o pieniądzach, natomiast piłkarze coraz częściej tracą cierpliwość. Wczoraj zawodnicy postanowili zaprotestować i odmówili wyjścia na trening, pozostając w szatni. Był to strajk ostrzegawczy, ponieważ sytuacja w lubelskim klubie jest niemal taka sama jak w chwili, kiedy drużyna opublikowała list. Opisała w nim wszystkie problemy finansowe (zaległe pensje i premie) oraz organizacyjne. Coraz głośniej mówi się, że gdyby nie dotacje Urzędu Marszałkowskiego i stypendia ufundowane przez władze miasta, klub już dawno nie miałby podstaw do funkcjonowania. Od czasu do czasu z pomocą przychodzą sponsorzy, dzięki którym udaje się ugasić pożar tak jak przed wyjazdem do Turka. Takie prowizoryczne rozwiązania i ciągła szarpanina nie sprzyjają normalnej pracy i budowaniu zespołu, mającego skutecznie rywalizować w II lidze.
W tak gęstej atmosferze lublinianie czekają na ostatni tegoroczny mecz, w którym zmierzą się z Piastem Gliwice, liderem II-ligowych rozgrywek. Goście sobotniego spotkania (mecz zaplanowano na godz. 12 na stadionie przy Al. Zygmuntowskich) od 15 kolejek nie zaznali smaku porażki. W tym sezonie Piast przegrał tylko dwa razy - 0:1 z Odrą w Opolu (w pierwszej kolejce) i 0:3 w Gdańsku z Lechią. Później regularnie zdobywał punkty, odnosząc w sumie 10 zwycięstw i sześciokrotnie remisując. Ostatnio Piast zrewanżował się Odrze, pokonując ją 2:0. Głównym reżyserem gry gliwickiej drużyny jest były zawodnik Górnika Zabrze, 34-letni Adam Kompała, który w sezonie 1999/2000 był królem strzelców ekstraklasy (zdobył 19 goli). W ataku Piasta prym wiodą Wojciech Kędziora i Stanisław Wróbel, a w obronie możemy spotkać Pawła Gamlę, znanego z występów m.in. w Hetmanie Zamość.
Reklama













Komentarze