Reklama
Z boku widać więcej
Rozmowa z Adrianem Nowickim, grającym trenerem Sokoła Adamów
- 11.11.2007 17:02
- Victorię, która zawsze, kiedy występowała w okręgówce, walczyła o awans. No i latem była świeżo po spadku z czwartej ligi.
- Parczewianie na pewno nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Jeśli szybko w klubie uporządkują swoje sprawy, związane z zarządem i trenerem, to znowu staną się groźni.
- To dużo. Musielibyśmy potknąć się kilka razy, aby roztrwonić taki zapas. A nie przewiduję podobnego secnariusza.
- I dalej będzie starał się o jak najwyższe miejsce. Jednak czy od razu pierwsze... Łazy, jako jedyny zespół w lidze, nie poniosły porażki i straciły najmniej goli.
- W dodatku w bolesnych rozmiarach - 0:4. Mimo to myślę, że Łazy nie przygotują się zbyt solidnie do rundy rewanżowej i nie będą już tak groźne.
- (śmiech) W tej chwili jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o ruchach kadrowych. Mam pewne plany, ale musimy przede wszystkim myśleć na finansach. Chcemy dobrze popracować przed wiosną, pojechać na obóz, a to przecież kosztuje. No i może okazać się, że wcale nie będą nam potrzebne wielkie wzmocnienia.
- Po cichu myślę o... środkowym pomocniku. Chciałbym kiedyś pokierować zespołem z innej perspektywy, z boku boiska.
- No właśnie. Z boku widać co innego i trochę więcej. Teraz w prowadzeniu zespołu pomaga mi Robert Cąkałą, trener naszego zespołu juniorów, który kiedyś grał w Orlętach razem z Cezarym Kucharskim.
- Nawet bardzo. Przed sezonem graliśmy turniej w Stoczku Łukowskim, wygraliśmy go, a Dwernicki zajął ostatnie miejsce. W dodatku występował w tym samym składzie, co później w lidze.
- Granica Terespol. W ciągu roku przeszła niebywałą metamorfozę. Z kandydata do spadku przerodziła się w kandydata do spadku.
- Gra ofensywna, jest naszą siłą. Mamy mocne skrzydła. Nie boimy się grać do przodu.
- Zapamiętałem te słowa, ale wolałem na gorąco ich nie komentować. Jesteśmy na półmetku rozgrywek, kwestia awansu nie jest jeszcze rozstrzygnięta, jednak to my jesteśmy liderem, a Victoria w środku tabeli, z 12 punktami mniej. I można wyciągnąć wnioski, że jeśli my nie jesteśmy zespołem na awans, to parczewianie tylko na... utrzymanie.
Reklama













Komentarze