Iza spędzi Wigilię z mamą
9-letnia Iza, która po trzech miesiącach wybudziła się z głębokiej śpiączki, zaczyna mówić.
- 18.12.2007 19:00
Siada już na wózku i śmieje się radośnie do wszystkich. Być może na święta zostanie wypisana do domu.
Wczoraj spotkaliśmy Izę na spacerze z mamą po korytarzu Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. - Dzień dobry - jeszcze niezbyt wyraźnie powiedziała Iza, podając z wózka rączkę. Zapytana o samopoczucie odparła z uśmiechem: - Czuję się dobrze.
Mama Izy potwierdza, że jest coraz lepiej. Dziewczynka wybudziła się przed dwoma miesiącami i w tym czasie zrobiła duże postępy. - Potrafi założyć sobie skarpetki - cieszy się pani Bożena. - Próbuje rysować, pisać, czytać. Przypomina sobie koleżanki z klasy i panią nauczycielkę.
Kiedy Iza była w śpiączce, jedyne co mogła zrobić, to posiedzieć przy niej, potrzymać za rękę, pogłaskać po głowie, ucałować policzki.
- Przychodziłam, odchodziłam - wspomina matka. - A teraz córcia już wie, kiedy przyjdę, o której pójdę. Jak mnie nie ma, przykrzy się jej.
- Od jedenastej do piętnastej - Iza mówi, jak długo mama jest każdego dnia przy jej łóżku.
Pani Bożena nie ukrywa, że jest ciężko, ale mówi, że nie ma takiej ceny, której by nie zapłaciła, by córka wróciła do pełni sił. - Wysupłujemy ostatnie zaskórniaki. Musimy dać radę - zapiera się.
Profesor Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii szpitala dziecięcego potwierdza, że z Izą jest coraz lepiej. I że w piątek mogłaby pojechać na przepustkę.
- Bardzo bym chciała, ale trochę się boję - nie ukrywa matka. - Nigdy bym sobie nie darowała, gdy coś jej się stało. Najwyżej spędzimy święta w szpitalu. Przyjedzie tata, babcia, Andrzej i Sylwek - bracia Izy.
Wieczorem 24 lipca była piękna, słoneczna pogoda. Iza obejrzała bajkę w telewizji. Wyprowadziła rower z garażu. Minęło kilka minut. Matka usłyszała pisk opon. Wybiegła z domu. 50 metrów dalej jej córka leżała na poboczu drogi. Obok stał kierowca, który ją potrącił.
Reklama













Komentarze