Dlaczego Zyta znika
W parlamencie nikt jej nie widuje. W tej kadencji ani razu nie wypowiedziała się z sejmowej mównicy.
- 21.12.2007 19:22
Nie otworzyła nawet poselskiego biura. Powód? Kłopoty zdrowotne.
Była wicepremier i minister finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego nigdy nie kryła, że ma poważne problemy z sercem. W lipcu nagle trafiła nawet do Kliniki Kardiochirurgii w podwarszawskim Aninie. Oficjalnie: na coroczne badania po operacji serca. Wyszła po kilku dniach.
W Sejmie od początku kadencji (czyli od połowy listopada) była widziana zaledwie kilka razy. Ani razu nie zabrała głosu z sejmowej mównicy. Nie uczestniczyła także w czwartkowych, ważnych dla PiS głosowaniach dotyczących zmian w budżecie. - Z tego co wiem, nie było jej w Sejmie - mówi Tomasz Dudziński, poseł PiS z naszego regionu.
- Żaden taki dokument nie wpłynął do Kancelarii Sejmu - tłumaczy Robert Durlik z sekretariatu posiedzeń Sejmu.
Mało tego. Posłanka do tej pory nie założyła biura poselskiego. Ani w Poznaniu, skąd dostała się do parlamentu z poparciem 55 tys. głosujących, ani na rodzinnej Lubelszczyźnie. Gilowska dostała nawet propozycję prowadzenia wspólnego biura z Jackiem Tomczakiem, jedynym poza Gilowską posłem PiS z Poznania. Nie odpowiedziała.
Politycy PiS natychmiast to zdementowali. - Mam informacje z dobrego źródła, że pani premier nie będzie składała mandatu - podkreśla Małgorzata Sadurska, posłanka PiS z naszego regionu.
- Zyta Gilowska jest chora, a gdy wróci do zdrowa, będzie aktywnym członkiem klubu - dodaje rzecznik klubu parlamentarnego PiS Mariusz Kamiński. Joachim Brudziński z PiS precyzuje, że przyczyną nieobecności sejmowych Gilowskiej są \"problemy kardiologiczne”.
- Nie mamy informacji na ten temat - ucina Artur Soboń, rzecznik PiS na Lubelszczyźnie. - Wszystkim nam pozostaje trzymać kciuki za zdrowie pani profesor.
Sama Gilowska przebywa teraz w swoim domu w Świdniku. Z dziennikarzami nie chce rozmawiać.
Reklama













Komentarze