Busy jeżdżą za łapówki?
Urzędnicy faworyzują niektórych przewoźników, a nawet dają pieniądze kolegom za przymknięcie oka na ich wpadki - donosi były pracownik Urzędu Marszałkowskiego.
- 16.01.2008 11:18
Cofnijmy się do połowy grudnia. Jeden z pracowników Departamentu Transportu i Drogownictwa Urzędu Marszałkowskiego zaniósł do Leszka Burakowskiego, dyrektora generalnego UM, pisemną skargę. Opisał w niej korupcyjne zachowania swoich kolegów i przełożonych. Burakowski natychmiast przesłał dokument do prokuratury. O aferze poinformował kilka dni temu \"Nowy Tydzień w Lublinie”. My przeczytaliśmy skargę.
Mariusz J. opisuje, jak w czerwcu skontrolował firmę, która wozi pasażerów m.in. na trasie Lublin-Puławy. Odkrył nieprawidłowości, za które powinien nałożyć karę pieniężną. Tydzień później do jego pokoju zapukał urzędnik K. i były przewoźnik S. Poprosili mnie na korytarz urzędu i zaproponowali przyjęcie korzyści majątkowej za odstąpienie od nałożenia kary pieniężnej - twierdzi Mariusz J. i dodaje, że odmówił.
To nie wszystko. Urzędnik pisze, że jego przełożeni z departamentu niszczyli niektórych przewoźników, a innych faworyzowali. Wylicza, które firmy były otoczone opieką, a na które spadały ciągłe kontrole lub były im cofane zezwolenia na obsługiwanie tras.
- Jest zaskoczony tym, co pan opowiada. Absolutnie nie prosiłem, żeby ktoś interweniował w mojej sprawie. W ogóle nie znam pana K. - mówi nam przewoźnik, którego firmę kontrolował Mariusz J. - Nie pamiętam czego dotyczyła kontrola, ale złożyłem wyjaśnienia i przekonałem urząd, że nie powinni mnie karać - dodaje przewoźnik.
- Mariusz J. złożył wypowiedzenie z pracy, a potem napisał skargę - informuje Leszek Burakowski. Sprawę bada prokuratura, a marszałek posłał do Departamentu Transportu i Drogownictwa kontrolę. Na jej czas dyrektor departamentu Gabriel Karski poszedł na urlop. Na wolnym jest też urzędnik, który miał proponować łapówkę.
- Mariusz J. jest niewiarygodny, bo miał być zwolniony dyscyplinarnie za kłamstwo, że był na opłaconym przez urząd szkoleniu. Skoro wiedział o korupcji, to powinien od razu zgłosić to marszałkowi i prokuraturze - zauważa Gabriel Karski.
Reklama













Komentarze