Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Dzieci wkładają do buzi, co im wpadnie w ręce

Nocna operacja wyjmowania baterii z przewodu pokarmowego trzyletniego Kubusia trwała dwie godziny.
Zakończyła się sukcesem. Chłopczyk czuje się dobrze. Wczoraj przy jego łóżku czuwała babcia. - Córka zadzwoniła, że wnuczek jest w szpitalu - opowiada Jadwiga Kaniewska spod Chełma. - Wszystko stało się tak nagle, że nie zdążyliśmy rzeczy ze sobą zabrać. Przedwczoraj Kubuś bawił się w domu zegarkiem. W pewnym momencie jego mama zaczęła szukać baterii. Zapytała synka, gdzie są. Pokazał na buzię. Była siedemnasta. Trzy godziny później chłopiec był już w szpitalu. Tuż po pierwszej w nocy zaczęła się operacja. - Rozcięliśmy brzuszek. I centymetr po centymetrze, dotykając palcami przeszukiwaliśmy trzy metry jelit - mówi prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. - Kiedy natrafiliśmy na baterie, wypchnęliśmy je przez odbyt bez rozcinania narządów wewnętrznych. Baterie leżą teraz w pojemniczku w gabinecie lekarskim. Po kilku godzinach w przewodzie pokarmowym zbrązowiały, mają widoczne ślady żrącego działania kwasu solnego z żołądka. Już się zaczynały rozpuszczać. Ich połknięcie mogło się dla dziecka zakończyć tragicznie. - Był już w Polsce taki przypadek. Kwas z przewodu pokarmowego rozpuścił baterie. Uwolnione toksyczne substancje chemiczne przeżarły ściany żołądka i uszkodziły aortę. Dziecko zmarło - mówi profesor. - Dobrze, że mama Kubusia w porę zauważyła zniknięcie baterii. Lekarze ze szpitala dziecięcego mają całą kolekcję przedmiotów połkniętych przez dzieci. To np. sporej wielkości łyżeczka, śruba, metalowy klucz. W lutym opisywaliśmy historię trzyletniego Kacperka, który połknął srebrna bransoletkę. Przez trzy tygodnie wszyscy czekali, aż chłopczyk wydali ją drogami naturalnymi. Był już szykowany do zabiegu. Tymczasem na zdjęciu rentgenowskim, które zrobiono tuż przed operacją, biżuterii nie było. Mimo że kilka dni wcześniej prześwietlenie pokazywało ją w okolicach biodra. Lekarze uznali, że chłopczyk bransoletkę wydalił, lecz rodzice przegapili jej wyjście.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama