Reklama
Bełżyccy radni wyganiają kamerzystę
Miejscy radni z Bełżyc znów nie zgadzają się na filmowanie ich obrad przez niezależnego kamerzystę, współpracownika telewizji Trwam.
- 01.05.2008 15:10
- Podczas środowej sesji radni najpierw uznali, że nie mogę ich nagrywać, a później - mówi Marian Widelski. - Nie chciałem wyjść. Przewodniczący zabrał mi i schował pod biurko mikroport, dzięki któremu mogłem nagrywać też dźwięk z końca sali.
To już kolejny taki incydent w Bełżycach. Wcześniej radni uchwalili regulamin, w którym orzekli, że kamerzyści mogą filmować sesje, o ile wcześniej uzyskają zgodę i zajmą wyznaczone dla nich miejsce. Przepis unieważniła wojewoda.
- Nie ma teraz żadnego przepisu, który zakazywałby filmowania sesji w Bełżycach - zapewnia Małgorzata Tatara, rzecznik wojewody.
Przewodniczący bełżyckiej rady, któremu kamera Widelskiego przeszkadza najbardziej wyjaśniał podczas podobnego zamieszania w grudniu zeszłego roku, że materiały przygotowywane przez kamerzystę są tendencyjne.
(drs)
Reklama













Komentarze