Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Marszałek województwa ma kłopoty z prawem

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa Grabczuka, marszałka województwa z PO, o skłamanie w urzędowym piśmie i pomoc w wyłudzeniu pieniędzy.
Afera sięga 2003 roku kiedy Grabczuk był prezydentem Chełma. Miał wtedy pomóc księdzu Grzegorzowi K. (drugi oskarżony) bezprawnie uzyskać 137 tys. zł na rozbudowę chełmskiego Ośrodka Wsparcia Bliźniego Caritas przy ulicy Lubelskiej. Według śledczych prezydent wydał dokument, w który potwierdził, że ośrodek pomagał niepełnosprawnym i użytkował działkę w latach 1998-2002. Tymczasem ośrodek powstał dopiero w 2003 roku. Pismo było podstawą do wypłaty dofinansowania. O akcie oskarżenia dla marszałka napisał dzisiejszy Kurier Lubelski. - Ja nie podpisałem tego dokumentu i prokuratura o tym wie. Cieszę się, że sprawę wyjaśni sąd - oświadczył na dzisiejszej konferencji prasowej Krzysztof Grabczuk. Grabczukowi grozi do 8 lat więzienia. Nie przyznaje się, a w prokuraturze odmówił złożenia wyjaśnień. Dziennikarzom pokazał opinię biegłego zrobioną na zlecenie śledczych. Wynika z niej, że na dokumencie widnieje kopia podpisu Grabczuka naniesiona przy pomocy xero. Prokuratura twierdzi, że w chełmskim urzędzie znalazła dwa komputery z zeskanowanym podpisem ówczesnego prezydenta. - Używany był tylko na np. dyplomy, nigdy w oficjalnych pismach - zapewnia Grabczuk. - Dobrze, ale najważniejsze, że Grzegorz K. zeznał, że osobiście dostał to pismo od pana Grabczuka. Trudno, żeby prezydent nie widział co daje - stwierdza Beata Syk-Jankowska rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Absolutnie tak nie było. Nie wręczyłem dokumentu osobiście. Ksiądz mógł powiedzieć, że ma go od prezydenta jako instytucji - zapewnia Grabczuk. Grzegorz K. nie odbierał dziś telefonu. Gazety opisały śledztwo w styczniu. Grabczuk mówił, że prokuratura zajęło się starą sprawą żeby go skompromitować kiedy miał szansę na stanowisko m. in. wiceministra sportu. Podejrzewał, że stoi za tym poseł Beata Mazurek z PiS (kiedyś współpracowali teraz są wrogami, odrzucała zarzuty marszałka). Dziś przypomniał, że w 2003 roku Mazurek odpowiadała MOPR za sprawę ośrodka. Mazurek: Nie mogłam za to odpowiadać, bo nie przygotowywałam z w tej sprawie żadnych dokumentów. rp

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama