III LIGA > W niedzielę derby Hetman - Górnik
W dotychczasowej historii Górnik Łęczna pięciokrotnie pokonywał Hetmana Zamość. Jednak tylko raz sztuki tej dokonał na boisku przeciwnika.
- 16.05.2008 17:36
Jutro \"zielono-czarni” staną przed szansą podreperowania tego bilansu, a ewentualne zwycięstwo już niemal przypieczętuje ich awans do I ligi.
Jeszcze kilka kolejek temu podopieczni trenera Przemysława Cecherza byli jednym z najgroźniejszych konkurentów \"zielono-czarnych” w walce o triumf w rozgrywkach.
Zamościanie nieoczekiwanie pogubili punkty i teraz zamiast bić się o fotel lidera, muszą walczyć o wicemistrzostwo. W niczym to jednak nie zmienia faktu, że będą niewygodnym rywalem dla \"górników”. Tym bardziej, że w konfrontacji z lokalnymi rywalami nigdy tanio skóry nie sprzedają. - To są typowe derby. Niezależnie od miejsc zajmowanych przez obie ekipy, praktycznie zawsze wynik jest na styku i waży się do końcowych minut - podkreśla Sławomir Nazaruk, który kilkakrotnie występował przeciwko Hetmanowi.
Wiele jednak wskazuje na to, że w niedzielę skrzydłowy \"zielono-czarnych” może w Zamościu w ogóle nie zagrać. - Mam drobne problemy zdrowotne. Jeśli w ciągu dwóch dni uporam się z nimi, to będą do dyspozycji szkoleniowca - dodaje zawodnik. W identycznej sytuacji jest Paweł Głowacki, którego występ w derbach również stoi pod znakiem zapytania. Wiadomo natomiast, że Krzysztof Chrobak na pewno nie będzie mógł skorzystać z usług, pauzującego za kartki Sławomira Mazurkiewicza.
Krzysztof Chrobak doskonale pamięta jesienne spotkanie, kiedy Górnik na własnym terenie podzielił się punktami z Hetmanem. - Ten rezultat był dla nas porażką. Nie chcę jednak wracać do przeszłości - podkreśla Krzysztof Chrobak, który niedawno obserwował zamościan w meczu ze Stalą Rzeszów. - W tym spotkaniu nie zaprezentowali się najlepiej. Starali się prostymi środkami dojść pod pole karne rywala. Z całą pewnością stać ich na lepszą grę - dodaje szkoleniowiec Górnika.
To było jednak 1 maja, a dziesięć dni później Hetman robił w pył Wisłokę Dębica 5:0. - Oni są rywalem niewygodnym dla każdego. Spodziewamy się ciężkiej przeprawy, ale pamiętajmy, że to my jesteśmy faworytem. Będą to jedne z najważniejszych derbów w ostatnich latach w regionie - przyznaje Jacek Fiedeń, II trener Górnika, który przed laty grał w Zamościu. - Podróż sentymentalna? Nie aż tak bardzo. To już zamierzchłe czasy. Moja pamięć nie sięga aż tak daleko - kwituje Jacek Fiedeń.
Początkowo mecz Hetmana z Górnikiem miał zostać rozegrany w sobotę. Spotkanie jednak zostało przesunięte na niedzielę, ponieważ... - W piśmie wysłanym do nas działacze klubu z Zamościa informowali, że powodem zmiany terminu jest planowana transmisja telewizyjna z derbów - wyjaśnia Agnieszka Kwiatkowska, rzecznik Górnika. - Bardzo chcieliśmy przeprowadzić relację, ale ze względu na brak wozu transmisyjnego musieliśmy zrezygnować z naszych planów - przyznaje Tomasz Jasina, dziennikarz TVP, dodając jednocześnie, iż w niedzielnym magazynie sportowym w regionalnej \"trójce” pokazane zostaną obszerne skróty z tego spotkania.
Jadą bez czterech
Piłkarze „biało-niebieskich” dostarczają ostatnio pozytywnych emocji chyba tylko kibicom grającym na zakładach bukmacherskich. Śledząc poczynania Łady, również w meczu z Okocimskim, trudno nie skusić się na skreślenie „jedynki”. – Problemów kadrowych nie mamy. Co prawda nie wystąpi za kartki Łukasz Szczoczarz, ale nie podejrzewam, żeby to było problemem. Jest go kim zastąpić. Walka o górną strefę tabeli zaostrza się. Dochodzą mnie słuchy, że niektórzy chcieli by nas trochę podszczypać – mówi opiekujący się zespołem z Brzeska trener Czesław Palik.
Co prawda trener Łady Marek Sadowski wypowiada się, z pewną dozą nieśmiałości, o planach odebrania punktów Okocimskiemu, ale czy będzie miał kim zrealizować zamierzenia? W bramce Łady stanie mało doświadczony Grzegorz Paczos. Zabraknie kartkowicza Piotra Fulary, Ireneusz Zarczuk leczy kontuzję, a Sławomir Bartecki porzucił piłkę na rzecz kariery bankowca. – Łatwego życia nie będziemy mieć, ale co robić. Przecież się nie położymy – Marek Sadowski stara się zachować dobry humor.
Przy kłopotach w Avii zmartwienia popularnego „Sadka” to pestka. Świdniczanie do potęg nie należą, w dodatku jadą do Stróż bez kilku podstawowych zawodników. Do kontuzjowanego wcześniej Pawła Pranagala dołączył Marcin Kubiak, który na treningu doznał urazu kolana. Nie zagrają również Maciej Kleszcz i Krzysztof Gralewski. – Szykuje się bezsenna noc. Jest trochę do przemyślenia, wypadło nam całe prawe skrzydło. Jak i kim ich zastąpić? – łapie się za głowę trener Wiesław Kołodziej. Do autokaru wsiądzie czternastu zawodników. – A trzech to juniorzy. Ostatnio zgłosiliśmy do gry Adriana Nowińskiego – mówi trener „żółto-niebieskich” i liczy, że „jakoś to będzie”. – Możecie życzyć nam powodzenia i szczęścia. Z pewnością będzie nam potrzebne. Chociaż drużyna Avii jest nieobliczalna, przywieźliśmy punkty z Ostrowca, może uda się wrócić z tarczą również ze Stróż – wyjaśnia Kołodziej.
Jeśli radzynianie wyciągnęli właściwe wnioski z wyprawy na Suche Stawy, to do Jędrzejowa wyruszą odpowiednio wcześniej. – Jedziemy tam wygrać – deklarują stanowczo piłkarze trenera Marka Majki. Rzeczywiście, jeśli Orlęta pozwolą sobie na zgubienie kolejnego kompletu punktów w Jędrzejowie, znacznie ograniczą swoje szanse na ulokowanie się na miejscach premiowanym awansem. Po spotkaniu z Naprzodem radzynianie zmierzą się z drużynami z Ostrowca Świętokrzyskiego, Brzeska, Rzeszowa, równie zainteresowanymi promocją. – Zdajemy sobie sprawę, że to dla nas mecz ostatniej szansy. Mamy niewielką stratę do siódmego miejsca w tabeli. Przed meczem z Naprzodem jesteśmy optymistami, bo mimo że nie poszło nam z Przebojem, to nasza gra wyglądała już przyzwoicie – mówi pomocnik Orląt Rafał Borysiuk.
Z talii trenera Marka Majki może wypaść jedynie „ponaciągany” Damian Panek. Po karencji kartkowej wraca natomiast Artur Iwan.
Reklama













Komentarze