II liga: Śląsk lepszy od Motoru
Podczas gdy na trybunach trwała wspaniała zabawa, na boisku obyło się bez niespodzianki. Oba zespoły stworzyły dość przeciętne widowisko, a po trafieniu Janusza Gancarczyka komplet punktów zgarnęli przyjezdni.
- 18.05.2008 20:41
Wrocławianie, grający o wysokie premie za wywalczenie awansu, od początku spotkania dyktowali warunki. Żywiący się głównie obietnicami motorowcy postawili na kontrataki i w 10 min wypracowali pierwszą groźną akcję. Daniel Koczon przedarł się wzdłuż linii końcowej i próbował wyłożyć piłkę do Kamila Stachyry, zabrakło jednak precyzji. Pięć minut później Stachyra nie zdecydował się na wejście w pole karne, a strzał bez problemu obronił Wojciech Kaczmarek. Później grali wyłącznie goście. W 32 min Przemysław Mierzwa ubiegł w ostatniej chwili Tomasza Szewczuka, lecz po kolejnej akcji Śląska wyciągał piłkę z siatki.
W 34 min zdrzemnęła się lubelska defensywa. Marek Gancarczyk podał do Janusza Gancarczyka, a ten z pięciu metrów posłał ją do siatki Motoru. Akcja braterskiego duetu zadecydowała o komplecie punktów. - Nie zdążyłem z interwencją. Szybki pomocnik Śląska uciekł mi - przyznawał po spotkaniu Marcin Syroka, biorąc na siebie winę za utraconego gola. W 41 min mogło być po meczu. Mierzwa wykopał piłkę wprost pod nogi Szewczuka, ten zagrał futbolówkę do Marka Gancarczyka, który nie zdołał jednak pokonać lubelskiego bramkarza.
Nieco ciekawiej zrobiło się dopiero po zmianie stron. Motor rozpoczął rzutem wolnym Marcina Syroki, po którym Daniel Koczon mógł zdobyć wyrównującą bramkę. Niefortunnemu strzelcowi zabrakło jednak kilku centymetrów. W 72 min, strzał Kamila Króla, po kolejnym stałym fragmencie gry, minimalnie minął bramkę Kaczmarka.
Ataki Motoru mogły przynieść powodzenie w 77 min. Po zablokowanym strzale z rzutu wolnego Marcina Syroki, Kaczmarek musiał wypiąstkować piłkę, która trafiła pod nogi Misztala. Obrońca Motoru nie zdołał jednak skorzystać z prezentu. - Bramkarz wyłapał strzał Łukasza, to powinien być gol - kręcił głową po spotkaniu Marcin Syroka.
W końcówce spotkania o podwyższenie wyniku mógł pokusić się Śląsk. Najpierw po faulu na Ulatowskim piłkę obok słupka posłał Cap. W 86 min minimalnie niecelnie uderzał Ulatowski.
BRAMKA
0:1 - Janusz Gancarczyk (34).
SKŁADY
Motor: Mierzwa - Syroka, Kiciński, Maciejewski, Misztal - Maziarz, Ocholeche, Rafał Król (87 Kamiński) - Stachyra (73 Kowalczyk), Popławski (65 Kamil Król), Koczon.
Śląsk: Kaczmarek - Wołczek, Pokorny, Cap, Marciniak - Janusz Gancarczyk(80 Kluzek), Sztylka, Dudek, Marek Gancarczyk (65 Ostrowski) - Ulatowski, Szewczuk (86 Imeh).
Żółte kartki: Kiciński (M) - Sztylka, Marek Gancarczyk, Wołczek, Marciniak, Kluzek (Ś).
Sędziował: Dariusz Giejsztorewicz (Suwałki). Widzów: 4500.
Reklama













Komentarze