Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Poseł Matuszczak dopytuje się o światła

Zbigniew Matuszczak pyta ministra infrastruktury, czy obowiązek jazdy na światłach mijania przez cały rok przyniósł pożądane skutki.
Poseł lewicy z Chełma uzasadnia: statystyki wypadków wcale nie spadły, a wzrósł koszt eksploatacji samochodu. \"Coraz większa liczba obywateli zgłaszających się w ramach dyżurów poselskich podważa celowość istniejącego w Polsce obowiązku całorocznej jazdy na światłach mijania” - czytamy w zapytaniu poselskim Matuszczaka. Opierając się na statystykach parlamentarzysta zauważył, że liczba wypadków wcale nie spadła. A to miało być głównym uzasadnieniem tego rozwiązania. - Ale przecież w tym czasie zwiększyła się liczba samochodów - tłumaczy Arkadiusz Delekta z lubelskiej drogówki. Jesteśmy jak najbardziej za tym, aby jeździć na światłach. Jeśli ma to uratować choć jedną osobę, to warto. Ekolodzy, na których powołuje się też w piśmie poseł, twierdzą, że jazda na światłach, owszem, zwiększa emisję spalin, ale nie to jest najważniejsze. - Problemem jest liczba samochodów - mówi Tomasz Chuszcza z ruchu ekologicznego Viridis. - Gdyby ludzie korzystali ze zbiorowej komunikacji, wtedy spadłoby zanieczyszczenie powietrza. Grzegorz Gorczyca, prezes Automobilklubu Chełmskiego, komentuje: Jazda na włączonych światłach w mieście przy bezchmurnym niebie nie ma sensu - mówi. - Co innego w niezabudowanym terenie. Tam bezapelacyjnie światła są potrzebne. Do kwietnia ubiegłego roku obowiązywał przepis, aby świateł mijania używać obowiązkowo od października do końca lutego. Od ponad roku kierowcy muszą jeździć z włączonymi światłami cały czas. Nakaz wprowadzono, bo według badań ekspertów Unii Europejskiej, powinien zmniejszyć liczbę wypadków.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama