- 10 kwietnia w historii Polski ma szczególny wymiar. Mija 16 lat od tragedii smoleńskiej, która na trwałe zapisała się w naszej zbiorowej pamięci. W całym kraju, zwłaszcza w miejscach związanych z ofiarami katastrofy, odbywają się uroczystości upamiętniające. Dla wielu z nas to wciąż bardzo żywe wspomnienie. Każdy pamięta, gdzie był i co robił w tamtym momencie. Te emocje pozostają niezwykle silne. My również rozpoczęliśmy ten dzień od oddania hołdu, składając kwiaty na grobie świętej pamięci posła Edwarda Wojtasa w Lublinie - mówił Jakub Stefaniak, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, na Placu Litewskim w Lublinie.
Politykowi PSL towarzyszył Bartosz Gondek, dyrektor Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego. Prezentowali wystawę opowiadającą o przedmiotach należących do świadków II wojny światowej, o których pamięć została uratowana przed zapomnieniem.
- Mówię o tragedii smoleńskiej, ponieważ spotkanie na Placu Litewskim także dotyczy pamięci. To ona jest słowem kluczowym. Ofiary katastrofy leciały do Katynia, by oddać hołd pomordowanym. Ich misja zobowiązuje nas do tego, żeby pamięć była wciąż żywa. Spotykamy się również z okazji otwarcia wyjątkowej wystawy przygotowanej przez Instytut Strat Wojennych. To instytucja, której jednym z podstawowych zadań jest pielęgnowanie pamięci historycznej. Wystawa ma formę plenerową, otwartą, co pozwala dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, szczególnie młodego pokolenia funkcjonującego w świecie natłoku informacji - stwierdził Stefaniak.
- Prezentowana wystawa „Pamięć w przedmiotach zaklęta” to pierwsza z kilku projektów tego typu realizowanych przez Instytut. Obecnie mierzymy się z poważnym problemem. Młode pokolenie, funkcjonujące w świecie nadmiaru informacji i dezinformacji, ma coraz większą trudność w rozumieniu historii. Dlatego szukamy nowych sposobów jej przekazywania. Najprostszą i najbardziej bezpośrednią formą są artefakty. To przedmioty z przeszłości, które istnieją w teraźniejszości i pozwalają zrozumieć przyszłość. Co istotne, nie chodzi wyłącznie o eksponaty muzealne. Najcenniejsze pamiątki często znajdują się w naszych domach. W szufladach, na strychach, w rodzinnych archiwach. Niestety, zdarza się, że trafiają one na śmietnik. A każda z tych rzeczy to osobna historia, która współtworzy historię zbiorową - opowiadał Gondek z Instytutu Strat Wojennych.
- Chcemy zaapelować do mieszkańców Lublina i całego regionu o troskę o historię. Szczególnie o zwracanie uwagi na znaczenie pamiątek historycznych. Zbyt często stają się one przedmiotem handlu lub są traktowane bez należytego szacunku. To problem, na który warto zwrócić uwagę. Instytut Strat Wojennych prowadzi bardzo intensywną działalność. Wprowadza nowe kierunki działania i realizuje projekty, które mają także lokalny wymiar, związany z Lublinem. To wydarzenie ma być impulsem do refleksji. Pamiątki historyczne często niosą niezwykłe, niemal filmowe historie. To część naszego wspólnego dziedzictwa, o które musimy dbać - przekonywał Stefaniak.

Pamiętniki, bransoletki, patery
Dyrektor Gondek opowiadał, że wystawa na Placu Litewskim w Lublinie jest kolejnym etapem obecności prowadzonej przez niego instytucji w Lublinie. Zapraszał na wydarzenie „Cienie wojny”, które 21 kwietnia odbędzie się w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego.
- Dzięki tej wystawie obserwujemy realne efekty. Młodzi ludzie zaczynają interesować się przeszłością swoich rodzin. Zdarza się, że odnajdują dokumenty, pamiątki, fotografie. To dla nas największa wartość. Moment, w którym pamięć zaczyna żyć. Artefakty pozwalają zrozumieć rzeczy trudne do wyobrażenia. Głód, zimno, wojnę, brak godności. Dla współczesnych pokoleń to doświadczenia abstrakcyjne. Dzięki przedmiotom stają się bardziej realne. Na wystawie prezentujemy szerokie spektrum takich obiektów. Od przedmiotów odnalezionych przypadkowo, po artefakty odzyskane po latach, często w dramatycznych okolicznościach. Każdy z nich opowiada osobną historię. Chcemy również uwrażliwiać społeczeństwo. Czasem wystarczy zatrzymać się, zwrócić uwagę na pozornie nieistotny przedmiot. Może się okazać, że kryje on fragment ważnej historii - mówił dyrektor Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego.
Gondek przywoływał konkretne artefakty: pamiętnik zapisany na korze na Syberii, bransoletkę lotnika Polskich Sił Zbrojnych, tace i patery Polskiego Klubu Morskiego w Gdańsku zrabowane w 1939 roku i odnalezione po latach, walizkę powstańczą wyrzuconą na śmietnik, bransoletę polskiego lotnika znalezioną w gruzach w Anglii, dokumenty ukryte w książkach wyrzuconych na śmietnik w Tarnowie, teczkę żołnierza Armii Krajowej od aktu urodzenia po akt zgonu odnalezioną w makulaturze.
Co zrobić z wojennym artefaktem?
Na jednej z tablic wystawy znajdował się poradnik z instrukcją, co trzeba zrobić w przypadku znalezienia potencjalnego artefaktu pamiętającego na przykład czasy II wojny światowej.
- Przyjrzyj się dokładnie materiałom i sprawdź ich zawartość. Dobrze robić to w rękawiczkach i maseczce ochronnej.
- Zrób zdjęcia znaleziska - pomoże to ustalić adres (dom/blok), z którego je wyrzucono, a może i właściciela (który mógł to wyrzucić przypadkowo)
- Spróbuj uporządkować znalezione materiały.
- Zabezpiecz materiały najlepiej jak potrafisz (w suchym, przewiewnym miejscu, z dala od światła i nie w folii/plasitku)
- Odłóż materiały zakażone biologicznie (przez grzyby lub pleśnie)
- Uporządkuj materiały, na przykład dzieląc je na osobne teczki archiwizacyjne.
- Przekaż materiały we właściwe miejsce. Jeśli nie ustalono właściciela tej rzeczy, to ten przedmiot powinien znaleźć się u starosty właściwego ze względu na miejsce zamieszkania.
Znalezione materiały można przekazać też do archiwów społecznych, bibliotek, muzeów, archiwum państwowych, izb pamięci, mediów.














Komentarze