„Żółto-niebiescy” mają niepowtarzalną okazję opuszczenia ostatniego miejsca w tabeli, bo wyprzedzająca ich Łada Biłgoraj w ten weekend... pauzuje. – I zrobimy wszystko, aby wykorzystać tę sytuację – przyznaje Wiesław Kołodziej, szkoleniowiec Avii. Świdniczanie, którzy podejmą dziś Wisłokę Dębica, zagrają praktycznie w optymalnym składzie. – Poza wyłączonymi do końca sezonu Pawłem Pranagalem i Marcinem Kubiakiem, nikt z pozostałych piłkarzy nie uskarżał się na stan zdrowia. „Kartkowiczów” również nie mamy – dodaje szkoleniowiec. – Rywale mają młody skład i bardzo dobrego trenera. To perspektywiczna drużyna, która w każdym ze spotkań walczy do samego końca – dodaje trener Kołodziej.
Piłkarze z Radzynia Podlaskiego cieszą się, że już nie zagrają w maju. – Faktycznie nie był udany, bo zdobyte dwa punkty to skromny dorobek. Walczyliśmy jednak w każdym ze spotkań, a w Brzesku zabrakło nam po prostu szczęścia – podkreśla Artur Dadasiewicz, drugi trener Orląt. Jutro, w pożegnalnym występie przed własną publicznością, radzynianie podejmą Kolejarza Stróże. Z powodu kartek nie zagra jednak Krzysztof Butryn, a pod wielkim znakiem zapytania stoją występy Damiana Panka i Jarosława Pacholarza, który wznowił już treningi.
Wczoraj podopieczni trenera Przemysława Cecherza wyjechali do Małogoszcza, gdzie dziś zmierzą się z miejscową Wierną. W autokarze zabrakło jednak Serge’a Kiemy i Prejuce’a Nakoulmy. Ale nie dlatego, że są lepsi od nich, ale z powodu kartkowej absencji obu czarnoskórych zawodników Hetmana. W tej sytuacji szkoleniowca zamościan dopadł ból głowy z wystawieniem młodzieżowców. – Damy jednak radę – zapewnia Zbigniew Pająk, II trener Hetmana. – Do końca gramy o drugie miejsce. Musimy zwyciężyć i zrewanżować się za jesienny remis, który do tej pory odbija nam się czkawką – dodaje.
Reklama













Komentarze