Reklama
Maciejewski: Nie dla stania w miejscu!
ROZMOWA z Markiem Maciejewskim, szkoleniowcem Stali Poniatowa
- 01.06.2008 20:05
- Przed wszystkim wyrównany zespół. W zasadzie każda z formacji opierała się na doświadczonych piłkarzach, którzy jak na tą ligę grali naprawdę dobrze. Poza tym nasza siła ognia była i jest ogromna.
- Przed każdym z meczów było jedno założenie: zdobić trzy punkty. Czy wygralibyśmy jedną czy kilkoma golami, to nie miało żadnego znaczenia. Staraliśmy się tylko grać konsekwentnie i krok po kroku zbliżać się do celu.
- Faktycznie. Nastąpił on w pierwszej rundzie, po zwycięstwie z Tomasovią. Ten rezultat nieco uśpił moich zawodników, którzy najwyraźniej myśleli, że droga do awansu będzie prosta. W efekcie w dwóch kolejnych meczach zanotowaliśmy wpadki. To był kubeł zimnej wody. Dlatego w okresie przygotowawczym wiele czasu poświęciłem na mentalne nastawienie zawodników. Do ich świadomości musiało dotrzeć, to że druga runda będzie trudniejsza. Jak się okazało zrozumieli to i teraz mogą się cieszyć z triumfu w rozgrywkach.
- Szczególnie w pamięci nie utkwił mi żaden przeciwnik.
- Porażka w Chełmie byłą niepotrzebna. Zresztą po meczu zawodnicy przeprosili zarówno prezesa, jak i kibiców. Naszą słabszą dyspozycję tłumaczyłem jednak rozluźnieniem, jakie zapanowało po fakcie zapewnienia sobie pierwszego miejsca. Poza tym zmęczenie taż dało się we znaki. Ten sezon kosztował nas wiele sił.
- W pewnym sensie tak. Staramy się grać innym ustawieniem. Może nie personalnie, ale taktycznie. W Chełmie wyszliśmy tylko z jednym wysuniętym napastnikiem i to zupełnie nam nie wyszło. Wolimy jednak grać systemem 4-4-2. Nadal będę się starał coś urozmaicać w naszych poczynaniach, bo musimy być przygotowani na każdą ewentualność.
- Bo bardzo poważnie podchodzimy do tematu awansu. Nie możemy lekceważyć żadnego z przeciwników, a przy okazji bank informacji musi być bogaty. W minioną sobotę dla przykładu obserwowałem Izolatora Boguchwała.
- I podzielam jego zdanie. Na pewno nie jesteśmy gorsi od tych zespołów. Pamiętać jednak należy, że to będą zupełnie inne mecze. Żaden z zawodników nie może pozwolić sobie na chwilę słabości. Stanie w miejscu, jest jak cofanie się i dlatego wierzę, że wygramy. Stal Poniatowa ma charakter i jest głodna sukcesu.
- Taką, którą da się ograć (śmiech). Ale tak poważnie, to nie kalkulujemy i barażowy przeciwnik nie ma dla nas najmniejszego znaczenia. Podobnie jak odległość. Tak wiec czy zagramy na Mazurach, czy w Tarnowie jest całkowicie nieistotne.
Reklama













Komentarze