Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bomba ekologiczna tyka w PSK4

Na tyłach szpitala przy ul. Jaczewskiego składowane są zakaźne odpady medyczne. Sanepid zawiadomił prokuraturę o zagrożeniu.
Wczoraj na teren szpitala wkroczyła policja. W piątek były tam służby sanitarne. - Szpitalna spalarnia odpadów jest od jakiegoś czasu nieczynna, a mimo to wciąż przyjmuje nieczystości z pięciu szpitali - mówi Barbara Tłuczkiewicz, zastępca lubelskiego inspektora sanitarnego. - W chwili kontroli były zgromadzone w tymczasowej wiacie. Czekały na transport. Miały być wywiezione pod Kraków i tam spalone. To bomba ekologiczna. Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury. Beata Syk-Jankowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie, mówi, że prowadzone jest dochodzenie wstępne. - Odpady są składowane, mimo że spalarnia ma zepsuty piec - dodaje. - Zakład Usług Niemedycznych przy szpitalu podpisał umowę z krakowską firmą na ich odbiór. Problem w tym, że nie są wywożone tak często, jak być powinny. Spalarnia przerabiała 2,7 ton odpadów na dobę. Korzystały z niej szpitale, przychodnie, gabinety stomatologiczne i lekarskie. - Już dostały wypowiedzenia umów bądź dostaną niebawem - mówi Marta Podgórska, rzecznik prasowy szpitala klinicznego nr 4 w Lublinie. - Do końca roku musimy zbierać odpady od kontrahentów i wywozić do spalarni pod Kraków, aby wywiązać się z umów. Rzeczniczka dodaje, że odpady były zabezpieczone w workach i leżały w kontenerach. - Faktycznie, nagromadziło się ich ponad dopuszczalną normę - przyznaje. - Firmy transportowe, które je zabierają, miały opóźnienie. Dr Janusz Słodziński, zastępca wojewódzkiego inspektora sanitarnego, podkreśla, że odpady medyczne są materiałem zakaźnym. - Są w nich ludzkie szczątki, krew, zużyte igły, strzykawki - wymienia. - Trzeba je jak najszybciej spalić, a nie przechowywać.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama