Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

EURO 2008: Leo obieżyświat i odkrywca

Nie ma chyba miejsca na świecie, w którym Holender nie prowadził jeszcze drużyny.
Mimo że nie zrobił wielkiej kariery jako piłkarz, nie raz już udowodnił, że jest wybitnym szkoleniowcem. Na ławce trenerskiej zasiadł po raz pierwszy w wieku 25 lat - prowadził wówczas amatorski SV Epe. W 1972 przejął rządy nad drużyną Cambur Leuwarden. By 7 lat później poprowadzić wielki Ajax Amsterdam, z którym w wieku 37 lat zdobył tytuł mistrza Holandii. W 1985 roku z powodu choroby Rinusa Michelsa zastąpił go na stanowisku selekcjonera \"Oranje”. Ta przygoda nie była jednak zbyt udana, bo \"Pomarańczowi” nie zakwalifikowali się na mundial w Meksyku, tracąc z Belgami decydującego gola w końcówce. Leo uznano za głównego winowajcę i podziękowano za współpracę. Te niepowodzenia Beenhakker powetował sobie jednak w Hiszpanii. Pod jego wodzą Real Madryt zdobył trzy tytuły mistrzowskie z rzędu. W lidze szło jak z płatka, na arenie międzynarodowej dużo gorzej. W związku z tym Holender wrócił na stare śmieci. Najpierw do Ajaxu, a wkrótce potem znowu objął reprezentację Holandii. Ponownie jednak bez powodzenia. Skonfliktowani ze sobą gracze z \"kraju tulipanów” odpadli z mistrzostw świata we Włoszech już w 1/8 finału, prezentując się koszmarnie słabo. I raz jeszcze Leo musiał udać się w drogę. Tym razem zmieniał miejsca pracy jak rękawiczki. Był znowu trenerem Realu Madryt, Grashoppers Zurych, Arabii Saudyjskiej (został zwolniony, bo kazał piłkarzom ćwiczyć dwa razy dziennie). Później pracował w Meksyku, Turcji, poczym wrócił do Holandii. W latach 1997-2000 wywalczył mistrzostwo i puchar Holandii z Feyenoordem Rotterdam, w którego składzie występowali wówczas Tomasz Rząsa i Jerzy Dudek. Warto jeszcze wspomnieć o pracy z kadrą Trynidadu i Tobago oraz wprowadzeniu tego państwa do mistrzostw świata Niemczech. Beenhakkerowi można także przypisać odkrycie talentu Zlatana Ibrahimovica. To on, jako dyrektor techniczny Ajaxu, sprowadzał Szweda do Amsterdamu. Zanim zdecydował się objąć posadę szkoleniowca \"biało-czerwonych” dostał także oferty z RPA i USA. Przyjął tę polską, bo jak tłumaczył: nie wyobraża sobie, aby kraj z takimi tradycjami nie grał nigdy w mistrzostwach Starego Kontynentu. Przyjął wyzwanie i już po roku pracy wykonał cel z nawiązką. Leo, jako rodowity mieszkaniec Rotterdamu, od dziecka marzył, żeby zostać marynarzem i zwiedzać świat. Jest także miłośnikiem cygar, cappuccino, dobrego wina oraz gry w golfa.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama