Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłka Nożna:Świętowanie we Włodawie

Po niedzielnym bezbramkowym remisie z Hetmanem Żółkiewka piłkarze Włodawianki awansowali do IV ligi. Banicja w \"okręgówce” trwała dwa lata.
Tamten spadek doskonale pamięta Grzegorz Burnus. - Chcieliśmy jak najszybciej znowu zagrać w lidze, na która zasługujemy - wyjaśnia zawodnik. - Po ostatnim gwizdku był szampan, a potem wspólne świętowanie nad jeziorem Białym. Mogę tylko żałować, że musiałem szybko wracać z imprezy, gdyż następnego dnia czekał mnie rano w pracy służbowy wyjazd. Działacze klubu z Włodawy przed rozstrzygającym meczem z Hetmanem, w ostatnim momencie - w piątek po południu - zgłosili do rozgrywek doświadczonego bramkarza Marcina Wereszczyńskiego. Piłkarz kiedyś występował w drużynie Włodawianki, ale ostatnio miał długą przerwę. Tę decyzję podjęto tylko na wszelki wypadek... Ale jak się szybko okazało - był to strzał w dziesiątkę. Już w 20 minucie pierwszy golkiper Paweł Roszczyk za zagranie piłki ręką poza polem karnym ujrzał czerwoną kartę i musiał opuścić plac gry. Do bramki powędrował Wereszczyński. - Nie ukrywam, że to był dobry ruch. W najważniejszym meczu sezonu w składzie musi być dwóch bramkarzy - mówi kontuzjowany golkiper Mirosław Włodarczyk. - Mój zmiennik zagrał bardzo dobrze. Ja pewnie w takim spotkaniu spaliłbym się psychicznie. - Inicjatywa wyszła ode mnie - przyznaje wiceprezes Ryszard Nilipiuk. - Musiałem długo przekonywać prezesa i trenera, nauczony doświadczeniem, że licho nie śpi. Opłaciło się dmuchać na zimne. Marcin zagrał bardzo dobry mecz i przyczynił się do awansu. Za ten sukces szefowie klubu podobno obiecali drużynie pięć tysięcy złotych do podziału. - To nieprawda - rozwiewa plotki Nilipiuk. - Prezes Dariusz Koziej nic mi o tym nie sygnalizował. U nas jest czyste amatorstwo. Bonusy jednak zaplanowaliśmy, ale... rzeczowe. To z pewnością naszym piłkarzom wyjdzie na dobre i na zdrowie. Awans już jest, tylko co dalej? Żaden z piłkarzy nie zgłosił chęci odejścia z zespołu. Klub nie zamierza też zwalniać z pracy twórcy sukcesu trenera Stanisława Dąbka. Z zamiarem zakończenia kariery nosi się jednak bramkarz Włodarczyk. Dlatego potrzeba będzie konkurencja dla Roszczyka. Przydałby się jeszcze jeden obrońca, dwóch pomocników i jeden napastnik. W tym celu prowadzono rozmowy z Sebastianem Gołębiem z Piaskovii, a w kręgu zainteresowań jest też Andrzej Krawiec z Ogniwa Wierzbica. - Temat tego pierwszego potwierdzam, ale sprawa Krawca jest już nieaktualna - wyjaśnia wiceprezes.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama