Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Masłowski: Pierwsze koty za płoty

- To było pierwsze spotkanie, wcale nie łatwe i zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Styl nie był najważniejszy, liczyło się tylko zwycięstwo. Mogliśmy zagrać zdecydowanie lepiej, ale pierwsze koty za płoty. - Tak powinno być, ale w naszej grze było dużo nerwowości. Dlatego nie do końca wszystko się potoczyło, jak to sobie wyobrażaliśmy. - Zdarza się każdemu. Ale na szczęście piłka wróciła do mnie i zdołałem ją dobić. - Wiadomo, że tam toczyło się drugie spotkanie, więc siłą rzeczy trochę to obserwowaliśmy. Szkoda, że nie wszyscy wiedzą, o co chodzi w piłce nożnej. Oby to się wreszcie poprawiło. Niech kibice swoje argumenty przerzucają w dopingowanie. Jeszcze dobrze się nie rozkręciliśmy, a już sędzia musiał przerwać spotkanie. To na pewno trochę nas rozstroiło. Motor pewnie też. - Zdarzyło mi się kiedyś, ale bardzo dawno temu. Nikt nie spodziewał się, że taka będzie pogoda i nadciągną czarne chmury. Mimo to nie było zagrożenia przerwania meczu. - Było to konsekwencją mojej żółtej kartki, trener nie chciał ryzykować. Jednak każdy chce grać do końca, fizycznie czułem się bardzo dobrze. - Taki mamy cel, jak najszybciej wrócić do ekstraklasy. Wymienia nas się w gronie faworytów i będziemy chcieli to udowodnić. Ale to jest nowa pierwsza liga i ona będzie rządziła się swoimi prawami. - Już mamy mocny, ale dochodzą jeszcze Maciej Mielcarz i Marcin Robak. To podniesie konkurencję w drużynie. A tak, jak wiadomo, zawsze wychodzi na dobre.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama