Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W domu czuję się najlepiej

ROZMOWA z Jakubem Wierzchowskim, bramkarzem Górnika
- Nie ukrywam, że tak jest. W domu zawsze najlepiej się czuję. - To wcale tak nie jest, bo mam właśnie niezłego konkurenta - Krzyśka Żukowskiego. Nie mogę sobie pozwolić na chwilę słabości, przyjść na trening, położyć się i leżeć. - Od tego jestem. W tym celu zostałem sprowadzony do zespołu, aby bronić nawet w najtrudniejszych i ciężkich sytuacjach. • A tych momentów trochę już było. W meczu z Motorem kilku, z Flotą jeden i przeciwko Dolcanowi również kilka. - Do każdego meczu podchodzę oddzielnie. Nawet ostatni gwizdek nie oznacza dla mnie końca. Później zaczynam analizować i wyciągać wnioski. Nie jestem już młodzieniaszkiem. Po prostu swoją pracę staram się wykonywać najlepiej jak potrafię, aby zachować czyste konto. • I tej pracy jest sporo. Czasem musi pan ostro pokrzyczeć na swoich kolegów z obrony. - Nie narzekam, bo mam olbrzymie wsparcie. Czasem trzeba się wykazać, ale defensywę mamy bardzo dobrą. Zresztą, jako zespół dobrze prezentujemy się w tyłach. W trzeciej lidze początek mieliśmy też nieco niemrawy, powoli się rozkręcamy. Aż wreszcie wyjdziemy na optymalne obroty. • Więc chyba dobrze, że na starcie rozgrywek trafił się wam łatwiejszy zestaw przeciwników. Schody dopiero się zaczną. - Tylko po części mogę się z tym zgodzić. Przecież na inaugurację zmierzyliśmy się z w derbach z Motorem. Na razie lublinianie mają tylko jeden punkt, ale przeciwko nam pokazali się naprawdę w bardzo dobrej strony. Flota też przed nami nie klęknęła. A Dolcan pokazał, że umie stwarzać sytuacje. Zobaczymy, jak będzie z przeciwnikami, teoretycznie silniejszymi. Czasem z lepszymi gra się łatwiej. - Nie wiem, nie liczyłem. W Ruchu Chorzów kilka mi się zdarzyło. Jednak nie przeżywam tego w wielki sposób, bo wiem, że dobrze strzelony rzut karny jest nie do obrony.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama