Iwanicki: W końcu się przedstawiłem
Rozmowa z Januszem Iwanickim, piłkarzem Motoru Lublin
- 24.08.2008 22:20
- Na pewno tak, nie licząc sparingów (śmiech). Długo czekałem na premierową bramkę w Motorze i w końcu się udało strzelić, dzięki czemu odnieśliśmy pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Myślę, że teraz będzie już tylko lepiej, bo gdybyśmy nie daj Boże nie wygrali, to byłoby ciężko. Ale mamy teraz cztery punkty i łapiemy kontakt z resztą tabeli.
- Wiem, co to znaczy siadać na ławce, zdarzało mi się to niejednokrotnie. W Motorze do tej pory pięć razy zaczynałem w pierwszym składzie, ale nic nie strzeliłem. Miałem parę dobrych akcji, ale brakowało właśnie tej bramki. Mecz z Turem zacząłem na ławce rezerwowych, wszedłem na boisko i strzeliłem gola. Cieszę się, ze w końcu mogłem przedstawić się lubelskim kibicom. Najbardziej jestem zadowolony z trzech punktów, bo nie ważne, kto strzela. Najważniejsze, żeby drużyna wygrywała.
- Takich akcji jak strzał w poprzeczkę, czy kontry, po których Tur stwarzał zagrożenie pod naszą bramką na boisku nie odczuwa się tak bardzo. Kiedy patrzyłem na to z ławki, to aż wstawałem z emocji. Cieszę się, ze mogłem wejść i wpłynąć jakoś na postawę zespołu.
- Każdemu się wydaje, że to tylko Tur Turek. Ale zagrali z nami bardzo mądrze. Dobrze się ustawili, zagęścili środek pola i stwarzali groźne kontry. Mogło się wydawać, że będzie łatwo, ale w pierwszej lidze nie ma teraz łatwych drużyn, trzeba biegać i walczyć z każdym. Niekiedy potrzeba też szczęścia. Dziś sprzyjało ono nam, ale też trochę mu pomogliśmy, dzięki czemu udało nam się uciec spod stryczka.
- Nie chcę oceniać, czy był najsłabszy. Każdy mecz jest inny. Udało nam się utrzymać zero z tyłu i coś strzelić. W niektórych meczach nie wykorzystywaliśmy okazji, a rywale trafiali do naszej siatki. Teraz w końcu wyszło to nam.
- Mam nadzieję, że to początek pełni szczęścia. Czeka nas teraz mecz pucharowy z rezerwami Legii w Warszawie, potem ligowy wyjazd do Katowic. Oby jakieś punkty przyjechały do Lublina, a następnie zostawały na naszym stadionie.
Reklama













Komentarze