Grzegorzewski: Napastnik musi być egoistą
Rozmowa z Jakubem Grzegorzewskim, napastnikiem Górnika Łęczna
- 05.10.2008 16:47
- Tak, ze zwycięstwa drużyny oraz osobista.
- Chyba tak, można powiedzieć, że trener trafił ze zmianami. Zdobyłem bramkę i miałem asystę.
- Chciałem w ten sposób uderzyć i tak wyszło. Od początku myślałem o tym wariancie i piłka dobrze siadła mi na nodze. Czułem się pewnie, więc podszedłem rzutu karnego. Tym bardziej, że na boisku nie było już Rafała Niżnika.
- Ale wpadło - gol to gol.
- Sam byłem zaskoczony, że w znalazłem się w osiemnastce na mecz z Turem. I myślę, że było to spowodowane kłopotami kadrowymi. Wszedłem nawet na murawę, ale nie wyglądało to dobrze. Z Koroną starałem się mocno, próbowałem stwarzać zagrożenie, strzelałem, ale bez skutku. W Katowicach wreszcie się udało. Dograłem też do \"Prezesa”, który liczył na przełamanie. To fajny chłopak, z piłkarskim potencjałem, ale czasem za bardzo gra pod zespół. A napastnik musi też być egoistą. Bo nas rozlicza się z goli.
- A w Katowicach od razu trzy. Wcześniej jednego miał tylko Jasiu Surdykowski. Nawet trener o tym mówił na odprawie, że mamy problem. No i chyba przed meczem ze Zniczem będzie miał ból głowy.
- Nie wiem, ale jeśli trzeba, to mogę być nawet apapem.
- Nic nie słyszałem o pogłoskach, aby miało dojść do zmiany szkoleniowca.
- Rzeczywiście, nie pokazali niczego ciekawego, a zwłaszcza grający w obronie Daniel Treściński, który robił sporo prezentów. Już sam fakt, że w dziesiątkę odwróciliśmy losy spotkania. Może końcówka byłaby dużo spokojniejsza, gdybyśmy nie grali zbyt błęboko.
- Na szczęście przełamaliśmy niefortunną serię. Myślę, że spotkania ze Zniczem Pruszków i Wisłą Płock pokażą, w którym miejscu jesteśmy.
Reklama













Komentarze