Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

I Liga: Górnik Łęczna - Znicz Pruszków 2:3 (wideo)

Dwa szybko strzelone gole ustawiły spotkanie - skomentował opiekun gości Dariusz Kubicki.
- Wiedzieliśmy, że defensywa jest najsłabszą stroną Górnika. Nasz trener dobrze rozpracował rywali - dodał Zbigniew Kowalski. - Pierwsze trzydzieści minut w obronie to była katastrofa. Każda długa piłka pod nasze pole karne groziła bramką. To nie był mecz, to była żenada. Po prostu skandal - martwił się z kolei Veljko Nikitović, który po ostatnim gwizdku jako jedyny podszedł do kibiców. A ci byli bezlitośni, zwłaszcza dla Krzysztofa Chrobaka, domagając się jego odejścia.. Jedyne ciepłe słowa szkoleniowiec zielono-czarnych usłyszał od sympatyków z Pruszkowa, pamiętających, że kiedyś pracował w Zniczu. A jedyne brawa łęczyńska publiczność posłała w stronę schodzącego do szatni Tomasza Feliksiaka, kiedyś piłkarza Górnika. - Czy myślę o rezygnacji? Dymisja to tchórzostwo. Ja nie lubię uciekać od problemów, wolę je rozwiązywać - odparł Chrobak. I uchylił się od odpowiedzi na pytanie czy przyczyną chimerycznej postawy jego zespołu mogą być zaległości finansowe wobec zawodników. Miny w środę trener Górnika nie miał wesołej od samego początku. Już w 6 min łęcznianie przegrywali 0:2. Najpierw po wrzutce z rzutu rożnego Daniel Kokosiński bezkarnie pokonał Jakuba Wierzchowskiego. Za chwilę, po błędzie Wojciecha Musyły, Adrian Paluchowski trafił do pustej bramki. Po takim występie przeciwko Zniczowi para środkowych obrońców z Łęcznej bez trudu mogłaby włączyć się do rywalizacji w konkursie: \"Najgorsi stoperzy ligi”. Gdyby taki plebiscyt został ogłoszony. W 25 min Tomasz Feliksiak obsłużył Paluchowskiego, a ten strzałem lewą nogą wyprowadził swoją drużynę na jeszcze bezpieczniejszą przewagę. Co prawda w szeregach miejscowych dwoił się i troił Jakub Grzegorzewski, ale to Nikitović z najbliższej odległości zdobył kontaktowego gola. Szkoda że w 35 min Marcin Truszkowski zwlekał z oddaniem uderzenia, a tuż po przerwie strzał Grzegorzewskiego obronił Adrian Bieniek, bo to mogły jeszcze odwrócić losy meczu. Jednak zamiast tego było bicie głową w mur, tym bardziej bezproduktywne, że przez pełne spotkanie Górnik grał tylko z jednym nominalnym napastnikiem. Dlatego mur pozostał nietknięty, bo gol Janusza Surdykowskiego w 86 min był już musztardą po obiedzie. Bramki: Nikitović (33), Surdykowski (86) - Kokosiński (5), Paluchowski (6, 25). Górnik: Wierzchowski - Tomczyk, Mazurkiewicz, Musuła, Kazimierczak - Nazaruk (58 Nakoulma), Bartoszewicz, Nikitović, Niżnik (46 Bugała), Truszkowski - Grzegorzewski (62 Surdykowski). Znicz: Bieniek - Aleksa, Kokosiński, Kowalski, Januszewski - Mikołaj Rybaczuk, Ekwueme, Osoliński, Maciej Rybaczuk - Feliksiak (90 +2 Bzdęga), Paluchowski (75 Florian). Żółte kartki: Mazurkiewicz, Kazimierczak, Bartoszewicz - Maciej Rybaczuk. Sędziował: Mariusz Złotek (Rzeszów). Widzów: 1500.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama