Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nikitović: Czasem trafia mnie szlag

Rozmowa z Veljko Nikitoviciem, graczem Górnika Łęczna
- Trochę tak, a zwłaszcza te wahania formy. Jeden mecz wygramy, drugi znowu przegramy, cały czas towarzyszy nam huśtawka nastrojów. Nie wiem, z jakiego powodu nie możemy ustabilizować dyspozycji i złapać właściwego rytmu. - Wydaje się, że coraz mocniej pojawia się problem własnego boiska. Nastawienie kibiców jest okropne, zamiast wsparcia na nasze głowy sypią się tylko przekleństwa i szyderstwa. Publiczność nie jest z nami, a już klaskanie po golu strzelonym przez rywali przerasta wszelkie pojęcie. - Tylko proszę zwrócić uwagę, że w każdej drużynie nie brakuje takich graczy. Wystarczyło przyjść na mecz z Flotą i popatrzeć na postawę Grześka Skwary. Do tego dochodzą zawodnicy mniej znani, jednak już z dużymi umiejętnościami. Mam na myśli choćby Adriana Paluchowskiego ze Znicza lub Krzysztofa Chrapka z Podbeskidzia. Ludzie muszą zrozumieć, że nie jesteśmy już tym samym zespołem, który grał w ekstraklasie. Każdy kto przyjeżdża do Łęcznej pokazuje kawałek dobrej piłki. Mamy fajny stadion, równe boisko i puste trybuny bez dopingu. Nic tylko grać u nas, na wyjeździe. A kiedy pojechaliśmy do Katowic nie słyszeliśmy siebie na odległość pięciu metrów. Taki był tam doping. - Z małą przerwa jestem w tym klubie już cztery lata, na dobre i na złe. Wygrywałem z Legią, remisowałem z Wisłą Kraków, ale też przegrywałem 1:5 z Widzewem i 0:6 z Bełchatowem. Więc kiedy ktoś krzyczy z trybun pod moim adresem obelgi i zarzuca brak ambicji, po prostu trafia mnie szlag. Po zwycięstwie wszyscy przybijają piątki, a po porażce obrażają i szybko uciekają do domu. Ale ja jestem otwartym człowiekiem i po każdym meczu gotowy do rozmowy. Jeśli ktoś ma mi coś do powiedzenia, niech to zrobi jak prawdziwy facet, prosto w twarz. A nie szuka anonimowości w tłumie. - Mam nadzieję, że nie. Jednak to nie zależy wyłącznie od piłkarzy. W tej lidze przewagę mają jedynie Zagłębie Lubin i Widzew Łódź. Te ekipy, także pod względem organizacyjnym przerastają I ligę. Natomiast pozostali tworzą wyrównana grupę i każdy może wygrać w każdym. Czy ktoś przed sezonem liczył na Flotę? - Przed sezonem nikt nam tego nie kazał. Dopiero ostatnio pani prezes powiedziała, jasno dając do zrozumienia, że ambicją sportowca musi być walka o awans. Sporo smaku narobiły pierwsze mecze, kiedy zgromadziliśmy komplet punktów. Choć, tak prawdę mówiąc, nie zasługiwaliśmy na to. - Tego nie powiedziałem. Nie dzielę w naszej lidze drużyn na dobre i słabe. W każdym meczu chcemy wygrać, ale nie zawsze się udaje. Górnik lubi techniczną piłkę, jednak bez prawdziwej walki i opanowanych stałych fragmentów nie jest to proste. - Mamy bardzo dużo straconych goli, aż 19. A zespół, który bije się o awans, nie może z taką łatwością dopuszczać do podobnych sytuacji. Szczelna obrona i gra na zero z tyłu do podstawa. Bo w ataku zawsze coś uda się stworzyć. - Bywały lepsze momenty w klubie, ale kiedy piłkarz wychodzi na boisko, nigdy o tym nie myśli. Nic więcej nie mam do powiedzenia. Poza wyrażeniem nadziei, że wszystko będzie dobrze. - Trener podpisał kontrakt na dwa lata. I z tego co wiem, chce go wypełnić. Od poprzedniego prezesa Mariana Bulaka otrzymał taki okres na wejście do ekstraklasy. - Wypowiadanie się na temat pracy szkoleniowca nie należy do moich obowiązków. Ale na pewno nie są to miłe chwile, choć trener stara się łagodzić tę sytuację i nie przejmować. Kibice mogą wyrażać swoje opinie, jednak to nie oni decydują o zatrudnieniu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama