Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

I Liga: Warta Poznań - Górnik Łęczna (1:2)

Siedem punktów w trzech meczach - taki jest dorobek Górnika, występującego pod wodzą trenera Tadeusza Łapy. W niedzielę łęcznianie pogrążyli w Poznaniu tamtejszą Wartę. Górnicy rozpoczęli spotkanie niemrawo, oddając inicjatywę gospodarzom. Rozochocona Wata często gościła pod polem karnym łęcznian, stwarzając groźne sytuacje. Jedną zamieniła na gola. W 6 min Krzysztof Sikora dośrodkował do Marcina Wojciechowskiego, a ten zbyt łatwo doszedł do pozycji strzeleckiej i z 5 m pokonał Jakuba Wierzchowskiego. Później Batata przymierzył w poprzeczkę z rzutu wolnego. - Najlepiej jak najszybciej zapomnieć o początku meczu - powiedział trener Tadeusz Łapa. - Gospodarze grali, a my nawet przez moment nie mogliśmy przetrzymać piłki, wymienić kilku podań. Dopiero strata bramki wyzwoliła dodatkową energię, powoli zaczęliśmy opanowywać sytuację. W 32 min łęcznianie cieszyli się z wyrównania. Akcję zainicjował Sławomir Nazaruk, a z jego dokładnego dośrodkowania skwapliwie skorzystał niezawodny Jakub Grzegorzewski. Strzelił celnie głową z około 10 metrów. - Ataki skrzydłami miały być jednym ze sposobów na pokonanie Warty - dodał szkoleniowiec Górnika. - Lewa strona funkcjonowała dobrze, gorzej było z prawej, gdzie większość zagrań kończyła się na Nakoulmie. Tym razem był w słabszej dyspozycji, dlatego zmienił go Marcin Truszkowski. Roszady dokonane przez trenera Łapę poprawiły grę gości, chociaż jeszcze przed przerwą Marcin Klatt mógł sprawić psikusa. Na szczęście z bliska trafił prosto w Wierzchowskiego. Po zmianie stron Górnik wrzucił piąty bieg, nadając ton rywalizacji. Teraz Warta często była w dużych opałach. W 53 min Rafał Niżnik podał do Grzegorza Szymanka, a ten uderzył z 18 m obok słupka. W 64 min Górnik przeprowadził bardzo ładną kontrę, Szymanek idealnie zagrał do Nazaruka, który precyzyjnym strzałem w długi róg uzyskał prowadzenie. O kolejnego gola mógł też pokusić się Niżnik, jednak jego wślizg nie był skuteczny. Z kolei Wierzchowski odebrał gospodarzom nadzieję, broniąc strzał Sikory. Po interwencji piłka trochę zmieniła kierunek, odbijając się od słupka. W defensywie dobrze spisywał się także Veljko Nikitović. - W drugiej połowie graliśmy już zgodnie z planem, zagęszczając środek boiska - ocenił spotkanie szkoleniowiec Górnika. - Wyprowadziliśmy wiele kontrataków, mając stuprocentowe okazje. W sumie emocje były do końca. Teraz przygotowujemy się do kolejnej konfrontacji. Po świętach zacznie się akcja Motor. BRAMKI 1:0 - Wojciechowski (6), 1:1 - Grzegorzewski (32), 1:2 - Nazaruk (64) SKŁADY Warta: Radliński - Cudny, B. Jankowski, Strugarek (77 Inasiński), Otuszewski - Sikora, Bekas, Batata, Wan (67 Iwanicki) - Wojciechowski (62 Piskuła), Klatt. Górnik: Wierzchowski - Tomczyk, Nikitović, Karwan, Musuła - Nakoulma (41 Truszkowski), Bartoszewicz, Bugała (53 Niżnik), Nazaruk - Grzegorzewski, Szymanek (90 Surdykowski). Żółte kartki: Bekas - Szymanek, Truszkowski. Sędziował: Bartosz Środecki (Dolnośląski ZPN). Widzów: 400.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama