Reklama
Piotrowicz: Rezygnuję z piłki!
ROZMOWA z Markiem Piotrowiczem, pomocnikiem zamojskiego Hetmana
- 27.10.2008 12:28
Marek Piotrowicz przychodził do Hetmana w glorii najlepszego pomocnika ówczesnej IV grupy III ligi. Hetman zapłacił radzyńskim Orlętom za jego pozyskanie rekordową sumę w historii klubowych transferów - 50 tysięcy złotych. Teraz zawodnik chce rozwiązać kontrakt, albo zrezygnować z profesjonalnego uprawiania piłki! - Chciałem tutaj grać, nalegałem na ten transfer. Wtedy w klubie było całkiem nieźle, ale to, co teraz się dzieje to jakiś horror - mówi Marek Piotrowicz.
- Nie dzieje się nic dobrego. Od miesięcy ten klub stacza się po równi pochyłej. Jestem profesjonalnym piłkarzem. To znaczy, że utrzymuję się z uprawiania futbolu, a w Zamościu nie mogę tego robić. Klub zalega z wypłatami. W moim przypadku to około 15 tysięcy. Nie mam, za co się tutaj utrzymać, na szczęście pomagają mi koledzy z drużyny. Tylko dzisiaj pożyczyłem od nich 500 złotych. Zapożyczyłem się, żeby zapłacić za mieszkanie. Najgorsze jest to, że cierpi na tym moja rodzina. W końcu jestem jej głową, powinienem ją utrzymywać, a nie na odwrót.
- Nie boję się i... nawet mnie to nie obchodzi. Jestem zdeterminowany i mam dość słuchania ciągłych obietnic i kłamstw. Wczoraj przed meczem z Jeziorakiem byłem u trenera Łętochy i podziękowałem mu za wszystko. Powiedziałem, że to mój ostatni mecz w Hetmanie. Dzisiaj złożę w klubie podanie o rozwiązanie kontraktu i nie dbam czy zostanie pozytywnie rozpatrzone. Jeśli działacze mnie nie zwolnią zakończę uprawianie piłki nożnej. Czara się przelała.
- Stale powtarzane kłamstwa nie stają się prawdą. Przed meczem przyszedł do szatni prezes i powiedział, że w przyszłym tygodniu dostaniemy maksymalnie po 1000 zł z zaległych pensji. Śmialiśmy się z tego wszyscy, tyle możemy zrobić. Ostatnią wypłatę, bodaj za lipiec, miałem przez 1,5 godziny. Cała poszła na spłatę długów, a już mam nowe. Jestem facetem, chcę pójść do normalnej pracy i zarabiać na siebie i rodzinę. Kocham grać w piłkę, ale mam zwyczajnie dość żebrania.
Reklama













Komentarze