Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dziesiąta chce drugiego wejścia na cmentarz

Mieszkańcom południowej części miasta wydłużyła się droga na cmentarz na Majdanku. Są skazani na używanie głównej bramy.
Wejścia przez teren dawnego obozu już nie ma. Alternatywą jest marsz przez zabronowane pole i forsowanie płotu. - Było kiedyś przejście przez teren muzeum, którym na cmentarz można było dostać się na wysokości mauzoleum - mówi pani Janina z dzielnicy Dziesiąta. - Teraz przerwa w murze jest zadrutowana i nie da się tamtędy przejść. Dla starszych ludzi to naprawdę duży problem, bo proszę sobie wyobrazić, że trzeba wsiąść w autobus i z przesiadką jechać przez całą ul. Kunickiego i Drogę Męczenników Majdanka. Tylko po co, skoro stare przejście było tak blisko? - denerwuje się kobieta. Sprawdziliśmy - innego wejścia na nekropolię niż brama główna nie ma. Od strony ul. Wyzwolenia można dostać się tylko przecinając pola uprawne. Później trzeba dojść do muru okalającego cmentarz i szukać nasypu, po którym można wspiąć się na betonowe ogrodzenie. Dla młodego i sprawnego człowieka nie jest to problemem. Dla starszej osoby to przeszkoda nie do sforsowania. - Przejścia od strony mauzoleum nie ma, bo na jego dalsze istnienie nie zgodziła się dyrekcja muzeum - wyjaśnia Tomasz Radzikowski, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej. - Dlatego musieliśmy je zabezpieczyć drutem. W efekcie wszyscy, którzy chcą się dostać na cmentarz, muszą korzystać z głównej bramy od strony Drogi Męczenników Majdanka. Szczególnie dużo drogi muszą nadkładać ci, którzy chcą dostać się w pobliże grobów położonych najdalej od bramy. Problem jest tak duży, jak rozległy jest cmentarz. A ten na Majdanku jest największą nekropolią na wschód od Wisły. Zajmuje w sumie 27 hektarów powierzchni i jest miejscem spoczynku ponad 34 tys. osób. - Czy jest możliwe wyznaczenie jakiegoś dodatkowego wejścia od strony ul. Wyzwolenia? Nie wiem, czy na ponowne otwarcie starego przejścia zgodzi się Muzeum na Majdanku. Zrobienie wejścia w innym miejscu może być problemem, bo za cmentarnym murem są grunty rolne i trudno sobie wyobrazić, by ludzie chodzili po polach - mówi Radzikowski. Dzisiaj ma w tej sprawie rozmawiać m.in. z miejskimi architektami. Do sprawy wrócimy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama