7 września marszałek Jarosław Stawiarski zorganizował krótką konferencję prasową. - Chwilowo straciłem wszelką chęć do życia - mówił 62-letni polityk. Nawiązywał do wydarzeń z weekendu, kiedy z perspektywy trybun oglądał mecz Motoru Lublin z Legią Warszawa, a z ogólnopolskich mediów mógł dowiedzieć się, że został zatrzymany w śledztwie wokół afery Zondacrypto.
Stawiarski zainwestował w tokeny Zondacrypto setki tysięcy złotych. Poznał szefa upadłej kryptowalutowej giełdy Przemysława Krala. Jak twierdzi „Rzeczpospolita”, rzekomo interweniował u niego, żeby uratować własne środki. Niedawno w śledztwie wokół Zondacrypto zatrzymano Radosława Piesiewicza, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, blisko związanego z marszałkiem województwa lubelskiego. Stawiarski utrzymuje niezmiennie, że ma czyste sumienie i padł ofiarą tej sytuacji, podobnie jak kilkanaście tysięcy innych poszkodowanych.
Odwołanie partyjnego kolegi
W tym trudnym dla marszałka Stawiarskiego momencie nadszedł kolejny cios. Marta Wcisło, europosłanka Koalicji Obywatelskiej, pół godziny wcześniej przekazała bowiem, że poseł Przemysław Czarnek, lider Prawa i Sprawiedliwości na Lubelszczyźnie, kandydat tego ugrupowania na premiera w wyborach parlamentarnych w 2027 roku, miał wśród radnych Sejmiku Województwa z PiS zbierać podpisy pod wnioskiem o... odwołanie Stawiarskiego ze stanowiska. Tak, o odwołanie swojego partyjnego kolegi z PiS.
- Dowiaduję się o tym od dziennikarzy. Jeśli to prawda, oznacza to walkę polityczną także wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, a nie tylko między PiS a Koalicją Obywatelską. Nie miałem wiedzy o takich działaniach posła Czarnka. W sobotę wieczorem dowiedziałem się z mediów i od dziennikarzy o rzekomym zatrzymaniu. Straciłem wtedy wszelką chęć do życia. Każdy na moim miejscu by to zrozumiał - odpowiedział wyraźnie rozgoryczony Stawiarski.
Ogień i woda
Odwołanie marszałka województwa z przyczyn innych niż brak absolutorium lub wotum zaufania jest możliwe, kiedy grupa przynajmniej 1/4 radnych sejmiku złoży pisemny, uzasadniony wniosek. Po jego zaopiniowaniu przez komisję rewizyjną, sejmik rozpatruje go na kolejnej sesji, nie wcześniej niż po upływie miesiąca od zgłoszenia. Odwołanie wymaga większości co najmniej 3/5 głosów pełnego składu sejmiku w głosowaniu tajnym, a sukces wniosku automatycznie skutkuje dymisją całego zarządu województwa. W przypadku braku wymaganej większości, kolejną próbę można podjąć najwcześniej po sześciu miesiącach.
Stawiarski jeszcze w maju publicznie określał Czarnka mianem „przyjaciela”. Natomiast, jak wynika z nieoficjalnych informacji, panowie za sobą nie przepadają. „Są jak ogień i woda”, słyszeliśmy wielokrotnie. Rywalizują o władzę w lubelskim Prawie i Sprawiedliwości. Obaj cieszą się sympatią prezesa Jarosława Kaczyńskiego, uznaniem jego najbliższych współpracowników z partyjnej siedziby przy Nowogrodzkiej, mogą liczyć na poparcie wśród samorządowców w lokalnych strukturach PiS.
Sprawili, że PiS spektakularnie wygrał minione wybory do Sejmiku Województwa Lubelskiego i w trwającej kadencji ma aż dwudziestu jeden radnych. Niemal dwa razy więcej niż Koalicja Obywatelska, Polska 2050 i PSL razem wzięte. Marszałek Stawiarski z pozoru w Sejmiku Województwa rządzi więc niepodzielnie. Problem w tym, że podlegli mu radni to w dużej części stronnicy Czarnka, któremu zależy na zmniejszeniu wpływów marszałka i zwiększeniu swoich.
Kandydat PiS na premiera nie skomentował jeszcze najnowszych rewelacji europosłanki Marty Wcisło. Na antenie Republiki wypowiedział się natomiast o „zatrzymaniu” marszałka Stawiarskiego w śledztwie wokół sprawy Zondacrypto.
- Rozdzwoniły się moje telefony jako szefa okręgu lubelskiego, więc natychmiast zapytałem, czy to jest prawda. Przesłano mi zdjęcie Jarka Stawiarskiego, który siedzi na stadionie Motoru Lublin podczas meczu z Legią Warszawa. I mogę mieć do niego tylko tyle pretensji, że wyszedł w drugiej połowie, bo sam musiał odbierać niezliczoną liczbę telefonów, czy jest zatrzymany, czy nie. No i być może przez to Motor przegrał z Legią. Ale to jest jedyna wina Jarka Stawiarskiego w tym wszystkim - mówił Czarnek.

Dementi
Dzwonimy do Krzysztofa Gałaszkiewicza, radnego PiS i wiceprzewodniczącego Sejmiku Województwa Lubelskiego VII kadencji.
- Jako szef klubu Prawa i Sprawiedliwości w Sejmiku Województwa Lubelskiego kategorycznie to dementuję. Nic takiego nie miało miejsca. Żaden radny nie zgłosił mi, żeby ktokolwiek zbierał jakiekolwiek podpisy.
- Nawet Przemysław Czarnek?
- Nikt z otoczenia posła Czarnka nie zwracał się do radnych z pomysłem składania podpisów. Uważam, że pani Wcisło próbuje wywołać wewnętrzny konflikt w naszych szeregach. Tyle że takiego konfliktu po prostu nie ma - przekonuje radny Gałaszkiewicz z PiS.

Scenariusz prawdopodobny
Rozmawiamy z Wojciechem Sosnowskim, radnym Sejmiku Województwa Lubelskiego z ramienia Koalicji Obywatelskiej.
- Do mnie osobiście nikt się w tej sprawie nie zwracał. Z relacji europosłanki Wcisło wynika jednak, że podpisy miały być zbierane wśród samych radnych Prawa i Sprawiedliwości. To wyraźnie pokazuje eskalację konfliktu i podziały na różne frakcje w PiS. Sytuacja dla pana marszałka Stawiarskiego jest co najmniej niekomfortowa.
- Gdyby doszło do formalnego wniosku, zagłosowałby pan za odwołaniem marszałka Stawiarskiego ze stanowiska?
- O naszym wspólnym stanowisku poinformujemy jako wszyscy radni KO, gdy podpisy zostaną złożone i ruszy cała procedura.
- Uważa pan taki scenariusz za jakkolwiek prawdopodobny?
- Uważam, że jest to wielce prawdopodobne. Kadencja dopiero się zaczęła, a w klubie większościowym PiS od początku trzeszczy. Niektóre głosowania już pokazały, że marszałkowi Stawiarskiemu brakuje stabilnej większości dla własnych poprawek czy uchwał. Iskrzy tam regularnie. Ja skupiam się na pracy merytorycznej, ale sam chciałbym współpracować ze stabilnym zarządem województwa. Ten temat na pewno będzie jeszcze wywoływał spore emocje - mówi radny Sosnowski z KO.

Marszałkowskie ambicje
Z naszych informacji wynika, że frakcja Przemysława Czarnka w lubelskim PiS od kilku miesięcy sonduje możliwość umieszczenia Michała Mulawy na stanowisku Jarosława Stawiarskiego. To wicemarszałek województwa lubelskiego w latach 2019-2024. W minionych wyborach do Sejmiku Województwa zdobył aż trzydzieści osiem tysięcy głosów. Więcej zebrał tylko sam marszałek Stawiarski.
Mimo obiektywnego sukcesu wyborczego Mulawa nie wszedł do zarządu województwa, co spotkało się z silnym oporem jego zaplecza politycznego. Pokaźna grupa samorządowców ze wschodu Lubelszczyzny wystosowała nawet petycję do prezesa Jarosława Kaczyńskiego o ponowne umieszczenie Mulawy w roli wicemarszałka. Próba się nie powiodła, 45-latek musiał pogodzić się z pozostaniem na drugim planie. W oczekiwaniu na gabinetowe przetasowania wszedł w skład rady nadzorczej Chełmskiego Klubu Sportowego i został prezesem spółki budownictwa społecznego SIM Chełmsk.
- Mulawa ma marszałkowskie ambicje - słyszymy w lubelskim PiS.

Sytuacja stabilna
Pytamy radnego Krzysztofa Gałaszkiewicza, czy klub radnych PiS w Sejmiku Województwa Lubelskiego zapewnił marszałka Jarosława Stawiarskiego o swoim wsparciu.
- Jeszcze nie widziałem się z panem marszałkiem. Zresztą, marszałek o takie wsparcie mnie nie prosił. Gdyby poseł Czarnek wyszedł z jakąś inicjatywą, najpierw zwróciłby się do mnie jako szefa klubu. A nic takiego się nie stało. Rozmawiałem z wieloma radnymi i nikt o tym nie słyszał. Dla mnie to taki sam fake news, jak wcześniejsze doniesienia o zatrzymaniu marszałka.
- A mimo wszystko marszałek Stawiarski zapytany przez dziennikarzy o doniesienia europosłanki Wcisło brzmiał na rozgoryczonego i rozczarowanego. Stwierdził, że jeśli to prawda, mamy do czynienia z elementem wewnętrznej wojenki. Czy cios ze strony polityczki Koalicji Obywatelskiej przypadkiem nie pogłębił podziałów w klubie PiS?
- Nie pogłębił podziałów, bo nic z tych rzeczy się nie wydarzyło. Marszałek nie musiał nawet do mnie dzwonić z pytaniami o tę sprawę, ponieważ doskonale wie, że taki temat nie istnieje. Naprawdę, rozmawiałem z kilkoma radnymi i żaden z nich nawet nie wspomniał o jakichkolwiek działaniach posła Czarnka. Sytuacja w klubie PiS jest stabilna - zapewnia wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego.

Komentarze