Strażnicy miejscy przyłapani na kłamstwie
Uliczna kamera obnażyła prawdę. Strażnicy miejscy z Lublina, którzy zaparkowali na zakazie przed Mc Donald\'s wcale nie sprawdzali silnika.
- 30.10.2008 19:54
Strażnicy dostali nagany od szefa, a kierowca do tego jeszcze 100 zł mandatu i 1 punkt karny. - I bardzo dobrze, tylko żeby się tak karali bez udziału prasy - mówi pan Tomasz, nasz Czytelnik, który 12 października namierzył radiowóz Straży Miejskiej stojący na zakazie przed restauracją Mc Donald\'s przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. Jeden strażnik był w aucie, drugi w kolejce do kasy. Pan Tomasz zrobił autu zdjęcia i wysłał je do naszej redakcji.
Straż stwierdziła oficjalnie, że mundurowym... zaszwankował samochód. Szczegóły? Auto zaczęło się dziwnie zachowywać akurat przed restauracją, więc kierowca je zatrzymał, razem z kolegą sprawdził silnik i odjechał.
- Bzdura! Nikt nie zaglądał pod maskę - oburzał się pan Tomasz. I na naszych łamach radził szefom strażników, by obejrzeli nagrania z ulicznych kamer wiszących na Poczcie Głównej.
Szefowie sprawdzili. Ale nie byli już skorzy do tego, by ujawniać fakty i kary, które nałożyli na podwładnych. Wczoraj sprawdziliśmy więc sami.
- Wobec funkcjonariuszy zastosowano środki prawne przewidziane w kodeksie pracy i kodeksie wykroczeń - oświadcza Ryszarda Bańka, rzecznik Straży Miejskiej.
- Przewidziane w kodeksie wykroczeń i kodeksie pracy, proszę sobie wywnioskować.
- Takie, jakie przewiduje kodeks wykroczeń i kodeks pracy - odpowiada Bańka. Jego szef, komendant straży Waldemar Wieprzowski, miał wyłączony telefon komórkowy. Z pytaniem zwróciliśmy się więc do jego szefa, czyli prezydenta Lublina.
- To, że postój był bezprawny okazało się po przejrzeniu zapisu z kamer, który nie potwierdził wersji strażników - mówi Iwona Blajerska, rzecznik prezydenta. I dodaje, że straż ma ujawnić prawdę.
W końcu o godz. 15 straż publikuje oficjalny komunikat.
- Kary to jedno - mówi pan Tomasz. - Ale wypowiedzi rzeczniczki po prostu kompromitują Straż Miejską.
Reklama
Komentarze