Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

III Liga: Tomasovia Tomaszów Lubelski - Resovia Rzeszów (3:3)

W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Tomasovia prowadziła z Resovią Rzeszów 3:2. Wówczas bramkarz gospodarzy Łukasz Bartoszyk wykopał piłkę daleko przed siebie, a kibice i ławka rezerwowych tomaszowian uniosła już ręce w geście triumfu nad liderem trzeciej ligi. Niestety radość była przedwczesna, bo arbiter zawodów zamiast zakończyć mecz odgwizdał rzut wolny i doliczył kolejne dwie minuty. W efekcie gracze Zbigniewa Kuczyńskiego stracili gola i dwa punkty po remisie 3:3. - To były naprawdę bardzo dobre zawody w naszym wykonaniu. Ciężko uwierzyć, że nie zdobyliśmy w nich trzech \"oczek”. Ciężko mi też na gorąco wyciągać wnioski. Na pewno uważam, że nie było podstaw, żeby przedłużać spotkanie o kolejne dwie minuty. Co nam z tych dobrych opinii i kilku ładnych akcji skoro nie mamy punktów - mówi niepocieszony trener Kuczyński. Piłkarze Tomasovii od dawna zapowiadali, że nie boją się Resovii. I we wczorajsze popołudnie długo wydawało się, że ekipa z Tomaszowa Lubelskiego miała rację. Tomasovia już po pół godzinie gry prowadziła dwoma golami. Co więcej goście jeszcze w 87 min przegrywali 1:3! Wszystko zaczęło się od \"starego numeru” miejscowych czyli wrzutu z autu, który zakończył się trafieniem Łukasza Chwały. W 28 min było już 2:0. Tym razem świetną akcją popisał się Ireneusz Baran, a sfinalizował ją samobójczym trafieniem jeden z przyjezdnych. Sporo niepokoju w szeregach obronnych Tomasovii wywołał gol Przemysława Pałkusa zdobyty tuż po przerwie. Tomasz Ciećko w 63 min ponownie wyprowadził jednak swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. 20 latek wpisał się na listę strzelców po świetnej akcji całego zespołu i uderzeniu po krótkim rogu. Ostatnie słowo należało jednak do ekipy z Rzeszowa. - Chcieliśmy jeszcze dobić rywali, a nadzialiśmy się na kontrę i w efekcie zrobiło się bardzo nerwowo. Szkoda kilku innych szans na bramki, bo Stefanik trafił jeszcze w poprzeczkę, a Ciećko uderzył minimalnie obok spojenia. Nie wiem też, czy wisi nad nami jakieś fatum, kiedy sędziuje pan Śledź? Na pięć spotkań, które prowadził ten arbiter nie wygraliśmy żadnego - kończy opiekun Tomasovii. Bramki: Ł. Chwała (16), Kusiak (28 samobójcza.), Ciećko (63) - Pałkus (49), Walaszczyk (8), Kozubek (90+5). Tomasovia: Bartoszyk - Banaś (87 Kasperek), Sioma, Zatorski, Joniec, Myszkowski (72 Wójcik), Baran (90 Brytan), Stefanik, Ł. Chwała, Ciećko, Głaz (86 Raczkiewicz). Resovia: Pietryka - Szkolnik, Kusiak, Baran (46 Madeja), Kozubek, Pydych, Walaszczyk, Fryc, Piątkowski (83 Danielak), Adamczyk (46 Kozub), Pałkus. Żółte kartki: Zatorski, Stefanik, Bartoszyk (T) - Baran, Madeja (R). Sędziował: Jarosław Śledź (Biała Podlaska)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama