Reklama
Łapa: Trenerem ma być ktoś nowy
ROZMOWA Z Tadeuszem Łapą, szkoleniowcem Górnika Łęczna
- 02.11.2008 19:05
- Nawet bardzo dobrze, wszystkimi stylami. Choć nie byłem mistrzem i nie ścigałem się na czas.
- Jestem pracownikiem klubu i wykonuję zlecone zadania. Jeśli jest taka potrzeba oraz wola zarządu, to jestem do dyspozycji. Po raz kolejny.
- Umowę mam do końca roku i jestem przygotowany na to, że tylko tyle będzie obowiązywała.
- Nie, ale po nowym roku będę miał przedłużoną umowę trenera koordynatora i jednocześnie szkoleniowca drugiej drużyny.
- Każdy człowiek ma swoje marzenia i cele. Każdy też chce się rozwijać. Ale jestem również realistą.
- Na to wygląda.
- To samo pytanie zadałem zarządowi, ale odpowiedzi nie uzyskałem.
- Domysły nie mają sensu. Uczciwie postawiono mi tylko sprawę, że ktoś nowy ma być.
- W poniedziałek, po porażce w Płocku. Jednak potem, przez cały tydzień, trwały przepychanki z Krzysztofem Chrobakiem. Wróć, negocjacje. Dopóki trwały rozmowy, ja do pierwszej drużyny nie miałem prawa się zbliżyć.
- Wierzyłem w swoją szczęśliwą gwiazdę. W Górniku to moja trzecia szansa. Ale wcześniej, w Świdniku, kiedy byłem młodym szkoleniowcem, objąłem również drużynę, która znajdowała się w dużym kryzysie. I od tamtej pory nie przegraliśmy do końca rundy żadnego meczu. A potem zajęliśmy szóste miejsce, chyba najlepsze Avii w drugiej lidze. W Górniku też mi się powiodło, w sezonie 2000/01, kiedy awaryjnie obejmowałem stery.
- Razem z zawodnikami powiedzieliśmy obie, że walka z kibicami nie ma żadnego sensu. Widz w piłce nożnej jest najważniejszy, czy to się komuś podoba czy nie. Liczyłem na kredyt zaufania i po prostu trzeba było go wykorzystać. Wcześniejszy konflikt kibiców w trenerem Chrobakiem przelewał się na zawodników. Nie wszyscy radzili sobie z presją.
- Nikt mi tego nie zgłaszał.
- Dwanaście.
- Pamiętam, na samym początku, że zawodnicy nawet musieli zjechać na dół, do kopalni. To był tylko jeden przypadek (śmiech). Ale kłopoty finansowe się nie zdarzały.
- Drobne podejrzenia nawet były, ale liczyłem przede wszystkim na zawodników z regionu, którym powinno jednak zależeć.
- To grupa piłkarzy - Sławek Nazaruk, Velko Nikitović, od niedawna Piotr Karwan, Kuba Wierzchowski, a także Radek Bartoszewicz i Rafał Niżnik. To są gracze decydujący o obliczu Górnika na boisku i poza nim.
- Biorąc pod uwagę grę na dwóch pomocników, uznałem, że Rafał jest słabszy w destrukcji. Dlatego Chrobak grał na trzech w środku pola, aby uwolnić Rafała z wszelkich zadać defensywnych.
- Braki były w dynamice i szybkości, chłopaki przegrywali starty. Nie było widać przyspieszeń w rozegraniu piłki i akcji, a także odbiorze. A to jest niezbędne. Wystarczyło, że trafił się ktoś szybszy i były kłopoty.
- Wyznaję.
- Bo tego tej drużynie brakowało. W połączeniu ze słabszą obroną należało ciężary gry przenieść zdecydowanie do przodu. Najlepszą obroną jest atak.
- Ale on do dziś nie określił się, czy chce zostać w Łęcznej.
- Trenował z nami w drugim zespole i nie było problemem, aby dostrzec jego nieprzeciętne umiejętności. Nie głupieje w polu karnym, potrafi wykorzystać okazję. Nawet pod presją, w sytuacji z dwoma, trzema obrońcami, potrafi jednym zwodem wyjść z opresji i jeszcze zakończyć to strzałem. To typowy egzekutor. Przy dobrym fizycznym przygotowaniu sam umie przesądzić losy meczu.
- Najpierw zarząd musi określić cele. Ważne będą mecze z Motorem i Koroną. Dobrze, że mamy dwa tygodnie przerwy, ten odpoczynek spadł nam z nieba. Ponadto potrzebne są nakłady finansowe i transfery do zespołu. Na pewno dwóch lub trzech w obronie, na bokach pomocy, napastnik. Ale nie uzupełnienia tylko wzmocnienia. Gracze, którzy mogliby odgrywać pierwszoplanowe role. Na razie nie ma wielkich start punktowych. A wkrótce kary mogą spotkać nowe kluby. Mówi się o Cracovii, Jagiellonii i ponownych problemach Widzewa. Dlatego nie powinniśmy odpuszczać miejsca w czołówce. Jednak nie można dłużej zwlekać z decyzjami. Trzeba już planować przygotowania, dopinać obozy i sparingi. Myśleć o rozwiązaniach personalnych. Wkrótce może być za mało czasu. W dodatku w czerwcu kilku piłkarzom kończą się umowy i już teraz można z nimi rozmawiać. To ostatni gwizdek.
Reklama













Komentarze