Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

I Liga: Górnik Łęczna - Korona Kielce w piątek o godzinie 17.10

W piątkowe popołudnie ligowe ostatki w Łęcznej. Ale za to jakie!
Rywalem zespołu Tadeusza Łapy będzie Korona, aktualny wicelider tabeli. Mecz ten zapowiada się jako jedno z atrakcyjniejszych wydarzeń tego sezonu na stadionie przy Al. Jana Pawła II. W pierwszej rundzie Górnik przegrał pechowo w Kielcach, tracąc gola już w doliczonym czasie. - Widziałem fragmenty tamtego występu - mówi Tadeusz Łapa, pod wodzą którego \"zielono-czarni” nie doznali jeszcze porażki. - Obejrzałem też spotkanie Korony w Gorzowie Wielkopolskim. Spróbujemy wyciągnąć odpowiednie wnioski i w jakiś sposób zaskoczyć rywala. Postaramy się przygotować niespodziankę, pograć trochę inaczej, bo wiem, że trener gości Włodzimierz Gąsior podglądał nas całkiem niedawno. Plan taktyczny to jedno, a kłopoty kadrowe drugie. W piątek na pewno w zespole gospodarzy zabraknie kapitana Sławomira Nazaruka, który już na początku derbów w Motorem musiał opuścić boisko. - Przy wślizgu poczułem ból w kolanie, podejrzewając naciągnięcie wiązadeł - wyjaśnił zawodnik. Tę diagnozę potwierdziło wczorajsze badanie USG i Sławek będzie musiał odpocząć od piłki dwa tygodnie. Do tego doszły jeszcze kłopoty z łękotką. Na szczęście nic poważnego nie stało się Grzegorzowi Szymankowi, którego podczas jednego ze starć kolanem znokautował lubelski bramkarz Przemysław Mierzwa. - Jednak Grzesiek musiał przejść tomografię komputerową głowy. Tuż po meczu omdlewał nam w szatni - wyjaśnił trener Łapa. Inną dobrą wiadomościami jest powrót do drużyny, spowodowanej pauzą za kartki, Marcina Truszkowskiego. Dzięki temu uda się zapełnić lukę na boku pomocy. - To prawda, ale i tak nie mam nadmiaru bogactwa. W dalszym ciągu nie będą mogli zagrać kontuzjowani Krzysztof Kazimierczak i Dawid Sołdecki. Treningi wznowił już Kamil Stachyra, lecz na jego występ jest ciągle za wcześnie - dodaje łęczyński szkoleniowiec. - A uważam, że to właśnie w drugiej linii tkwi największy potencjał rywali. Paweł Sasin, Mariusz Zganiacz i Paweł Sobolewski to przecież znani gracze. Do tego w ataku bramki zaczęli strzelać Ernest Konon i Jacek Kiełb. Przeciwko Górnikowi dobrze też zawsze spisywał się Edi Andradina. Mimo to i my posiadamy swoje atuty. Jednym z nich jest Jakub Grzegorzewski. Mam nadzieję, że przeciwko byłym kolegom pokaże na co go stać. No i przeciwko mocniejszym przeciwnikom grało nam się do tej pory lepiej. A dla kibiców jeszcze jedna istotna wiadomość: mecz Górnik - Korona będzie spotkaniem o podwyższonym ryzyku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama