Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Funkcjonariusze CBŚ zatrzymali nie tych co trzeba

To miało być zwykłe zatrzymanie dwóch przestępców, ale akcja funkcjonariuszy z lubelskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego zakończyła się kompromitacją - donosi \"Kurier Lubelski”. Zamiast groźnych bandziorów zatrzymano detektywów.
Funkcjonariusze z CBŚ tropili groźnych gangsterów. W piątek po godz. 12 zjawili się na stacji paliw Statoil przy al. Tysiąclecia w Lublinie. Obserwowali ciemnego chryslera. Kierowca auta spotkał się z innym mężczyzną. Rozpoczęła się akcja. Wkroczyli policyjni antyterroryści. Dwaj mężczyźni zostali zatrzymani i zakuci w kajdanki. Policjanci poinformowali ich jedynie, że zostali zatrzymani pod zarzutem terroru kryminalnego, nie przedstawiono im żadnego nakazu zatrzymania. Przeszukano ich samochody. Całej akcji przyglądał się tłum gapiów. Dopiero po godzinie się wyjaśniło, że ze strony funkcjonariuszy CBŚ doszło do fatalnej pomyłki. \"Kurier Lubelski” ustalił, że funkcjonariusze zamiast przestępców zatrzymali dwóch lubelskich detektywów z Centralnej Agencji Detektywistycznej. Informację potwierdził gazecie jeden z zatrzymanych mężczyzn. - Ta pomyłka policjantów jest dla mnie wyjątkowo żenująca. Zakuli mnie w kajdanki, rzucili na ziemię jak bandytę i przystawiali mi z tyłu karabin. A co by było, gdyby był ze mną ktoś z rodziny? - mówi \" Kurierowi\" jeden z detektywów. Mężczyzna ma zamiar złożyć skargę na funkcjonariuszy. Policja tłumaczy, że cała sytuacja została wyjaśniona zaraz na miejscu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama