Jak minął rok wojewodzie Tokarskiej
Dodatkowe 8,3 mln zł zdobyte na Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej to sukces. Za porażkę można uznać nieudaną obronę cukrowni Lublin. Dziś Genowefa Tokarska (PSL) podsumowała rok urzędowania.
- 02.12.2008 12:41
- Bardzo staraliśmy się żeby urząd był dobrze zorganizowany, działał sprawnie i był przyjazny ludziom - mówiła Tokarska.
Przypomniała o działalności Wojewódzkiego Komitetu Dialogu Społecznego, lobowaniu za budową dróg ekspresowych S12 i S17 od Piask do granic państwa, zdobyciu pieniędzy na sprzęt do Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej czy szpitala w Łęcznej.
Służby wojewody nadzorowały uchwały samorządów (z ok. 9 tys. stwierdziły nieważność 425), pilotują budowę boisk tzw. Orlików, prowadzą wymianę dowodów osobistych (nie zrobiło tego 3 proc. osób).
Co się nie udało? Wspólna z posłami akcja w obronie lubelskiej cukrowni.
- Został zamknięty piękny i nowoczesny zakład, to klęska całego regionu - mówi Tokarska. Druga sprawa: tylko przy okazji cukrowni udało się zintegrować działania posłów z różnych partii.
Na początku roku prof. Zdzisław Michalczyk oskarżył wojewodę, że próbowała szantażem zmusić go do rezygnacji z przewodniczenia Wojewódzkiej Radzie Ochrony Środowiska (prokuratura umorzyła śledztwo).
- Postąpiłam zbyt delikatnie, rozmowa z profesorem na temat jego odejścia była niepotrzebna. Wyniki kontroli jego działalności były jasne - ocenia wojewoda.
Pytana o odwołanie kuratora oświaty Marka Błaszczaka, Tokarska mówi: - Polityka rządu musi być realizowana od góry do dołu. Nie było tak, że nie rozmawialiśmy z panem Błaszczakiem, dostał propozycję pracy.
(rp )
Reklama

Komentarze