Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sanepid zamknął przychodnię. Badań prostytutek nie będzie

Lubelski sanepid rozpoczął w poniedziałek bezpłatne badania na HIV/AIDS, kiłę i rzeżączkę. Część zabiegów miała wykonywać Wojewódzka Przychodnia Skórno-Wenerologiczna. Nie wykona, bo sanepid ją dziś… zamknął. Powód?
- Okazało się, że w przychodni jest remont: burzą ściany, skuwają tynki. Wszędzie jest pełno kurzu, nikt nie sprząta - mówi Paweł Policzkiewicz, dyrektor powiatowej stacji sanepidu w Lublinie. - Pacjenci się skarżyli. I mieli rację. Musieliśmy zamknąć przychodnię. - To ewidentna złośliwość sanepidu - odpowiada Bogusław Wach, dyrektor przychodni. - Dokumentację do tego remontu zbieraliśmy przez dwa lata. I nie dało się go przełożyć - tłumaczy. - Dlatego oddzieliliśmy remontowaną część naszego budynku od pozostałej i zasłoniliśmy folią. Mimo to, trudno wyobrazić sobie remont bez kurzu. Ale to nie powód do zamykania całej przychodni. - Dla nas to też trudna sprawa - wyjaśnia Policzkiewicz. - Już wiadomo, że nie uda się przeprowadzić wszystkich badań, które planowaliśmy na ten tydzień. Chodzi o bezpłatne badania na HIV/AIDS, WZW typ B, C, kiłę i rzeżączkę. Sanepid miał prowadzić te pierwsze. A badania na kiłę i rzeżączkę miały być robione w przychodni. Mieli z nich korzystać wszyscy zainteresowani mieszkańcy naszego regionu, bez względu na płeć, zawód czy miejsce pracy. Jak pisaliśmy w ub. tygodniu, specjalny apel o zgłoszenie na badania sanepid skierował do osób pracujących w agencjach towarzyskich i ich klientów, ponieważ często są źródłem zakażeń tych chorób. - Nasze drogi krzyżują się z nimi, niekoniecznie w agencji towarzyskiej, a w gabinetach stomatologicznych, salach operacyjnych, stacjach dializ, zakładach kosmetycznych itp. gdzie występuje duże zagrożenie szerzenia się chorób - tłumaczył na naszych łamach Policzkiewicz. - Te badania mają chronić nas wszystkich, przez wykrycie źródła zakażenia i przecięcie dróg szerzenia się choroby. - Nasz kontrahent (przychodnia - przyp. red.) zachował się niepoważnie - mówi teraz szef sanepidu. - Gdy my chcemy robić badania, on zaczyna remont. Mógł przecież nas uprzedzić. Nie zrobił tego - dodaje. - W przyszłym roku zmienimy kontrahenta. - Jestem bardzo rozżalony - odpowiada dyrektor Wach, który po decyzji sanepidu o zamknięciu przychodni poszedł na zwolnienie lekarskie. - To złośliwość, za którą ja płacę zdrowiem. Płacą też pacjenci przychodni. - My płacimy cennym czasem - mówi pani Marta z Lublina, która dziś była zapisana tam do dermatologa. - Odeszłam z kwitkiem. I nie wiadomo, kiedy będę przyjęta.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama