Reklama
Maturzyści z III LO wygrali konkurs w TVN
W przyszłym roku oscarowe statuetki powędrują do... nauczycieli lubelskiego III LO. W blasku telewizyjnych reflektorów. Statuetki prawdziwe nie będą, ale telewizja już tak. Podobnie jak 48 tancerzy You can dance.
- 05.12.2008 18:47
Mieszkanie jednej z maturzystek przy ul. Puławskiej. Telewizor w kuchni, a przed ekranem pięcioosobowa paczka tych, którzy pracowali na tę wygraną. Program coraz przerywają reklamy. I wciąż oficjalnie nie wiadomo tego, co nieoficjalnie wiadomo już od kilku godzin. Gdzieś tam, w swoim domu przed telewizorem siedzi Anna Suszyna, dyrektor III LO im. Unii Lubelskiej. - Do ostatniej chwili czekałam w napięciu, póki wyniki nie zostaną ogłoszone - opowiada.
Pracowali na to ciężko. Najpierw trzeba było nakręcić film pokazujący, że polonez nie jest nudnym tańcem. To pierwsze zadanie w konkursie dla maturzystów ogłoszonym w programie You Can Dance. Do startu namówił ich nauczyciel polskiego.
Zebrali paczkę chętnych, naprędce obmyślili scenariusz i wyruszyli w miasto. Na filmie widać, jak maturzyści w pożyczonych strojach szlacheckich tańczą na schodach prowadzących do lubelskiego Zamku, na ulicy, na przejściu dla pieszych, w miejskim autobusie, na ruchomych schodach centrum handlowego i w szkolnej toalecie. Nie było łatwo.
- Na schodach mieliśmy problemy ze światłem, bo słońce nam świeciło prosto w kamerę. Dopiero koleżanki z zeszytów zrobiły jakiś daszek nad obiektywem - opowiada Ewelina Michańska, która stała za kamerą, a później ślęczała nad montażem. - Ciężko było też z przejściem dla pieszych. Jak byśmy się ustawiali, zawsze było coś nie tak - dodaje.
Kolejna reklama. Chwilę wcześniej z programu odpadł Marcin, zostaje Gabriel. - Eeee, Gabryyś - licealiści są niepocieszeni. Nie na niego stawiali.
Końcowa scena poloneza kręcona w szkolnej toalecie nawet nie była wcześniej planowana. Jakoś tak wyszło w trakcie kręcenia zdjęć. Trochę się tego obawiali, bo scena budziła kontrowersje. Ale postanowili zaryzykować.
- Przecież ktoś w stroju szlacheckim też jest człowiekiem, a toaletę odwiedza każdy. Niektórym się to nie podoba, większość to śmieszy, a dla nas jest kolejnym źródłem pewnego kontrastu - przyznaje Agnieszka Wolska.
- Nakręciliśmy w sumie 17 minut materiału, a trzeba było z tego zrobić półtoraminutowy film - mówi Michańska. Sporo scen nie trafiło do filmu. - Jak chodzimy wokół fontanny, jak jedziemy autobusem, jak Mateusz recytuje \"Pana Tadeusza”, kilka scen przy sklepowej kasie.
Coś musieliśmy wybrać - opowiada. Do tego trzeba było połączyć obraz z dźwiękiem. Muzyki na planie filmowym nie było, a żeby wszystko było w rytm muzyki, za licealistami cały czas chodziła koleżanka, która powtarzała \"raz, dwa, trzy...”.
Film trafił do TVN, a jurorzy z ponad 60 nadesłanych produkcji musieli wybrać pięć najlepszych, które trafiły do finału. O tym, która z tych pięciu szkół wygra, decydowali już sami internauci głosujący na stronie internetowej You Can Dance.
I znów potrzebna była wielka mobilizacja. Uczniowie rozlepiali ogłoszenia na ulicach i uczelniach, rozdawali ulotki przechodniom, wieszali plakaty w autobusach. I zachęcali do głosowania. - Sama klikałam codziennie, a oprócz tego moja rodzina, znajomi, kuzyni... - mówi Suszyna.
W końcu Kinga Rusin oficjalnie ogłasza to, na co maturzyści z III LO im Unii Lubelskiej tak czekają: to ich szkoła wygrała konkurs, to im TVN dopłaci 80 tys. zł do studniówkowej zabawy, to do nich na pierwszy bal w życiu przyjadą gwiazdy wszystkich edycji popularnego show You Can Dance. Przed telewizorem euforia. A na ekranie coraz pojawiają się paski od zakłóceń wywoływanych przez przychodzące sms-y z gratulacjami.
Po niedzieli odwiedzi ich ekipa z telewizji. - Przyjedziemy na rekonesans, żeby zobaczyć, jakie są oczekiwania maturzystów - mówi Marta Fiedczak z TVN. Bo studniówka ma wyglądać tak, jak zażyczą sobie licealiści.
- To będzie oscarowa gala - zapowiada Mateusz Wróblewski, jeden z ojców sukcesu. - Będzie czerwony dywan, nauczyciele zamiast kwiatów dostaną statuetki. Taki mamy plan. Teraz telewizja ma przysłać swoich scenografów, żeby nam to wszystko opracowali - dodaje.
To będzie najsłynniejsza w przyszłym roku polska studniówka, bo zobaczy ją cała Polska. - Na pewno przyjedziemy z kamerą i będziemy chcieli pokazać tę zabawę widzom - zapowiada Ewa Leja, producent programu. Film raczej nie doczeka do następnej edycji You Can Dance.
- Bo ta ruszy dopiero w marcu - podkreśla Leja. Ale mimo to lubelskich licealistów nie jeden raz zobaczymy na ekranie. - Na pewno będziemy chcieli pokazać ich w \"Dzień dobry TVN” i u Olivera Janiaka.
- To doskonała promocja dla szkoły, ale i dla miasta. Zmieniona może zostać obiegowa opinia o Unii jako o szkole, do której przychodzą ci, którzy muszą się uczyć. A tu od lat jest klimat nie tylko do tego, by się uczyć, ale by rozwijać zainteresowania artystyczne.
Naszą szkołę kończył Janusz Józefowicz, Beata Kozidrak, znana z Teatru Roma Kaja Mianowana. To także promocja dla miasta. Godzinę temu dzwoniła rzeczniczka prezydenta, składała gratulacje i mówiła, że to, co zrobiliśmy, nie ma żadnej ceny. I teraz prezydent zaprasza nas na spotkanie.
I tylko Mateusz ma problem, bo coraz jakaś dziewczyna proponuje, że będzie mu towarzyszyć na studniówce. A on ma już z kim iść.
Reklama
Komentarze