Reklama
Piotrowicz: Już tam nie wrócę!
ROZMOWA z Markiem Piotrowiczem, pomocnikiem zamojskiego Hetmana
- 21.12.2008 15:24
- Niestety, wygląda na to, że jestem niewolnikiem Hetmana. Klub zalega mi 20 tysięcy złotych poborów. Chociaż nie ma środków finansowych, żeby wywiązać się z zaległości wobec piłkarzy, nie zamierza dać nam wolnej ręki i rozwiązać kontraktów. Kuba miał więcej szczęścia, bo w jego umowie był stosowny zapis. W moim nie...
- Dokładnie. Już nie wiem ile razy zapewniano mnie, że jeśli nie znajdą się pieniądze, działacze rozwiążą ze mną kontrakt. Niedawno przez trzy dni byłem w tej sprawie w Zamościu. Pierwszego dnia zapewniano mnie, że mam spać spokojnie. Później okazało się, że do rozwiązania umowy potrzebnych jest trzech członków zarządu, a jest tylko dwóch i nie można go ściągnąć do klubu. Jest nieosiągalny. Razem z Kubą Cieciurą zadaliśmy sobie trud i na własna rękę odszukaliśmy brakującego decydenta. Wszystko miało być zgodnie z wcześniejszymi umowami, a na trzeci dzień usłyszałem, że skoro klub zapłacił za mnie 50 tysięcy, to nie puści mnie teraz za darmo. Skoro taki im nam mnie zależy, to dlaczego każą mi żyć za darmo! To już czwarty miesiąc bez grosza. Muszę się ciągle zadłużać.
- Teraz kazano mi czekać do 5 stycznia. Tyle, że ja już nie wierzę w Hetmanie nikomu i nie dbam, czy zostanę za to ukarany. Mam dość ciągłych obietnic, niekończących się rozmów i zwodzenia mnie. Mam na utrzymaniu rodzinę i muszę brać pod uwagę nie tylko siebie. Szkoda, że w klubie tego nie chcą zrozumieć.
- Rozliczyłem się już ze sprzętu, zdałem mieszkanie. Do Zamościa nie wrócę. Nie mam pretensji do Hetmana i kibiców, ale do ludzi, którzy nim zarządzają. Byłem skłonny zrezygnować nawet z zaległych pensji. Niestety, po raz kolejny dane mi słowo okazało się niewiele warte. Złożyłem już papiery do PZPN, 20 stycznia związek zajmie się sprawą mojego kontraktu. Jeśli werdykt będzie dla mnie niepomyślny, rzucę uprawianie footballu. Z tego co wiem, podobne kroki podjął również Jakub Skrzypiec.
- To nie my piłkarze go pogrążamy. W klubie mówi się, że drużyna może wcale nie przystąpić do rundy rewanżowej, że klub może ogłosić upadłość i występować w najniższej lidze. Zadaliśmy takie pytanie jednemu z działaczy. Odpowiedział, że zarząd nie poda się do dymisji, o pieniądze jest bardzo ciężko i najlepiej zrzucić na klub bombę. I to wszystko dzieje się w 75-letnim Hetmanie. Nie mieści mi się to w głowie.
Reklama













Komentarze