Iwanicki: Z niewolnika nie ma pracownika
ROZMOWA Z Januszem Iwanickim, piłkarzem Motoru
- 11.01.2009 19:38
- Utknęły w martwym punkcie. Moje przenosiny do Płocka zależą teraz tylko od dobrej woli lubelskich działaczy, którzy wcześniej zgodzili się na moje odejście.
.
- Oferta Wisły jest konkretna i moim zdaniem dobra dla Motoru, lepsza niż pierwotne uzgodnienia. Dlatego trudno mi zrozumieć stanowisko zarządu.
- Zrzekłbym się wszystkich zaległości, a Motor mógłby jeszcze otrzymać jakieś pieniądze. Wciąż liczę, że te warunki zostaną przyjęte, a ja w zgodzie rozstanę się z lubelskim klubem. Nie lubię palić za sobą mostów i w tym przypadku też tego nie zrobię.
- Tak było. Trener jednak twierdzi, że jeżeli bardzo chcę zmienić barwy klubowe, to on na siłę nie będzie mnie zatrzymywał. Dobrze byłoby wyjaśnić sobie pewne sprawy, bo w tej chwili to ja wychodzę na największego krętacza.
- Wówczas wszyscy na tym stracimy. Nie ukrywam, że nastawiłem się psychicznie na grę w Wiśle, a zatrzymanie mnie nie będzie najlepszym rozwiązaniem. Z niewolnika nie ma pracownika. Oczywiście rzetelnie wywiązywałbym się ze swoich obowiązków, jednak atmosfera nie byłaby najlepsza
Reklama













Komentarze