Ochroniarze pobili 16-latka
W bialskim markecie Stokrotka został dotkliwie pobity 16-letni Marcin, któremu personel zarzucił kradzież dwóch dezodorantów. Chłopak twierdzi, że kasjer złamał mu nos i pokrwawionego bił przed sklepem.
- 12.01.2009 17:55
- W sobotę wieczorem poszedłem z kolegą na zakupy do Stokrotki. Chciałem kupić babci prezent, bo miała urodziny. Trzymałem w ręku dwa dezodoranty a pracownicy sklepu zrobili szum, że schowałem towar. Na zaplecze zaprowadził mnie wysoki kasjer z krótkimi włosami. Mocno uderzył w pierś. Oddałem te dezodoranty. Nie zamierzałem ich kraść. Miałem pieniądze. Powiedziałem, żeby wezwać policję. Ale kasjer nie chciał. \"Ty złodzieju je....” krzyczał do mnie. Wtedy wybiegłem na zewnątrz. Mężczyzna dopędził mnie przed budynkiem i uderzył głową w nos tak mocno, że mi go złamał. Krzyczał do mojego kolegi \"który jeszcze chce dostać!” - mówi zdenerwowany Marcin G., który pokazuje bardzo opuchniętą pękniętą wargę.
Nastolatek wkrótce po pobiciu pojechał na szpitalny oddział ratunkowy, gdzie lekarz stwierdził, że ma pękniętą kość nosa i zasinienie twarzy. Poszkodowany dostał zaświadczenie o obdukcji, z którym w niedzielę zgłosił się na policję.
- Podobno Marcin ukradł dwa dezodoranty. Za to pracownik zaciągnął go na zaplecze i bił. Następnie trafił brata głową w twarz i go kopał. Na pewno zarejestrowały to kamery przy centrum handlowym Rywal, w którym mieści się Stokrotka - mówi Robert, starszy brat pobitego. - Najgorsze jest to, że kiedy poszliśmy tam w niedzielę, kierowniczka się śmiała i groziła, że brat będzie miał sprawę w sądzie za kradzież - dodaje.
- Trudno ustalić rzeczywisty przebieg wydarzeń w sobotę. Złodziej uciekł powodując demolkę. Porozbijał sprzęt między regałami. Kasjer wybiegł za nastolatkiem, a przed sklepem stała grupa kolegów 16-latka. Został przez nich zaatakowany.
Mam takie oświadczenie jednego z pracowników. Nie wiem, czy chcemy poruszać ten temat, sprawa jest poważna - mówi Aneta Czarska, kierownik biura zarządu i zarazem rzecznik spółki Stokrotka.
Bialska policja wyjaśnia okoliczności tej sprawy.
- Ustalamy przebieg zdarzenia. Mamy zawiadomienie tylko jednej strony. Sprawdzimy, czy doszło do samosądu i sprawdzamy, czy doszło do kradzieży - informuje podkom. Cezary Grochowski, oficer prasowy bialskiej policji. - Jeśli wersja poszkodowanego się potwierdzi, będzie to pierwszy przypadek samosądu w markecie.
Reklama













Komentarze