Trwa niemoc Wisły Puławy. Wczoraj miało być przełamanie i wygrana z Rozwojem Katowice. Niestety podopieczni Marcina Jałochy znowu przegrali u siebie. Tym razem 0:1. Czy za kolejną porażkę szkoleniowiec zapłaci posadą?
– Nasza sytuacja w tabeli jest zła i na pewno jeśli w najbliższym czasie nie zaczniemy zdobywać punktów to trzeba będzie jakichś zmian. Potencjał w tym zespole jest. Stać nas na więcej, niż zdobycie jednego punktu w czterech meczach – podkreślam przed spotkaniem trener Jałocha. Niestety wczoraj nic się nie zmieniło.
Jedyny gol padł tuż po przerwie. Strata w środku pola gospodarzy zakończyła się szybką kontrą rywali. W sytuacji sam na sam znalazł się Tomasz Wróbel i wygrał pojedynek z Michałem Leszczyńskim. Załamana takim obrotem sprawy „Duma Powiśla” mogła stracić kolejne gole. Dobrą szansę miał ponownie Wróbel, „setkę” zmarnował Damian Gacki, a Łukasz Winiarczyk trafił w słupek.
Do końcowego gwizdka puławianie starali się o wyrównanie, ale nie potrafili stworzyć sobie żadnej klarownej okazji. W trakcie zawodów oberwało się trenerowi Wisły, który musiał sporo wysłuchać na swój temat ze strony kibiców. Puławianie nie tylko śrubują serię meczów bez zwycięstwa, ale i bez zdobytej bramki. To już pięć spotkań z zerowym dorobkiem!
– To był bardzo słaby występ Wisły. Praktycznie nie było sytuacji. Dużo stałych fragmentów gry, ale nic z nich nie wynikało. Rywale mieli nieco szczęścia przy zdobytej bramce, ale później u nas wszystko siadło. I szczerze mówiąc ta porażka mogła być wyższa. Michał Leszczyński po raz kolejny dobrze spisał się między słupkami. Wszyscy w szatni byli załamani, ale od czwartku trzeba już zapomnieć o Rozwoju Katowice i jak najszybciej przełamać fatalną passę – ocenia Mateusz Gawrysiak, kontuzjowany obecnie gracz „Dumy Powiśla”.
Wisła już w niedzielę zagra na wyjeździe z Nadwiślanem Góra.
Komentarze