Wieści z Radzynia Podlaskiego, Biłgoraja, Kraśnika i Tomaszowa Lubelskiego
- 03.03.2009 19:53
Radzyńskie Orlęta i Stal Rzeszów porozumiały się w sprawie Krzysztofa Stężały.
Ostatnie słowo należy jednak do samego zawodnika, który w środę powinien zdecydować o swojej przyszłości. Trener Marek Majka wierzy jednak, że bramkarz zostanie w obecnym klubie.
- Muszę jeszcze raz wszystko dobrze przemyśleć. Oferta z Rzeszowa naprawdę jest całkiem niezła, a dodatkowo może się przecież okazać, że za kilka miesięcy Stal będzie już klubem drugoligowym. Mógłbym zatem zyskać pod względem sportowym i finansowym. Do środy daję sobie czas na podjęcie decyzji - powiedział 28-letni golkiper.
Niezbyt optymistyczne wieści dotyczą za to jednego z czołowych zawodników radzynian w rundzie jesiennej Daniela Szewca, zmagającego się z urazem kolana. 26-letni pomocnik o tym jak poważna jest jego kontuzja dowie się dopiero 15 kwietnia.
- Niestety nie było wolnych miejsc i na badania zapisałem się na 3 kwietnia. Potem jeszcze trzeba będzie poczekać kilka dni na wyniki. Wydaje mi się, że są dwie możliwości: albo konieczna okaże się artroskopia kolana i całą wiosnę będę miał z głowy, albo obejdzie się bez zabiegu i jeszcze w połowie rundy wybiegnę na boisko. Czuję jednak, że z nogą nie jest najlepiej - stwierdza Szewc.
Na szczęście za dwa tygodnie ćwiczenia z piłką powinien już zacząć inny rekonwalescent Orląt - Rafał Borysiuk.
W \"zielono-białych” nie zagra natomiast zawodnik Polesia Kock Łukasz Struski, z usług którego zrezygnowano.
Na ciekawy pomysł wpadł nowy wiceprezes Stali Kraśnik Artur Rydzewski. Działacze, trenerzy i piłkarze \"niebiesko-żółtych” w najbliższy piątek spotkają się z kibicami i władzami miasta. Głównym tematem rozmów mają być zmiany w zarządzaniu klubem.
- Rzeczywiście mamy kilka nowych pomysłów i chcemy je przedstawić opinii publicznej. Nikt wcześniej nie rozmawiał z kibicami, a oni są przecież mocno zainteresowani tym, co dzieje się w klubie. Spotkanie zaplanowaliśmy na piątek o godz. 18 w Centrum Kultury i Promocji przy Al Niepodległości 44 w sali nr 3 - powiedział Rydzewski.
Nadal nie wiadomo ilu nowych napastników wiosną będzie miał do dyspozycji trener Tomasovii Zbigniew Kuczyński.
Z drużyną z Tomaszowa Lubelskiego trenuje aż czterech atakujących: Marcin Żurawski (ostatnio Orlęta Łuków), Piotr Gozdek (Górnik II Łęczna), Andrej Habian (Spartakus Szarowola) i zawodnik z Ukrainy Sasza Gorzow.
Nieco niepokoju w sercach kibiców zasiał wynik ostatniego sparingu z Górnikiem II Łęczna (0:2), ale gracze Tomasovii byli zmęczeni po obozie i jak najszybciej chcieli mieć mecz w Łęcznej z głowy.
- Obóz na pewno trzeba uznać za udany. Trenowaliśmy dwa razy dziennie, a dodatkowo zagraliśmy przecież trzy sparingi w pięć dni. Dlatego w spotkaniu z Górnikiem II moi zawodnicy mieli prawo być zmęczeni - ocenia trener Kuczyński..
Zanosi się na to, że świetnie radząca sobie ostatnio w grach sparingowych Łada Biłgoraj (3:0 z Unią Nowa Sarzyna, 2:0 ze Stalą Poniatowa) przynajmniej na początku sezonu będzie musiała sobie radzić bez zawodnika z Ukrainy Aleksandra Tymczyszyna.
- Nie mamy z nim kontaktu, na treningach nie pojawia się już od miesiąca. Pojechał do domu, żeby załatwić wizę, ale od tamtej pory nie daje znaku życia - mówi trener Sławomir Adamus.
We wtorek zebrał się również zarząd klubu z Biłgoraja, aby omówić kilka spraw organizacyjnych. - Wszystko chcemy dopiąć na ostatni guzik. Czy będziemy jeszcze szukać wzmocnień? Raczej nie, oprócz Adama Onkiewicza do drużyny dołączą młodzi i zdolni piłkarze - stwierdził sekretarz Łady Andrzej Miazga
Reklama













Komentarze