Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Górnik Łęczna - Mazur Karczew (1:1)

W środowym meczu sparingowym Górnik Łęczna zremisował na własnym boisku z trzecioligowym Mazurem Karczew 1:1. Jedynego gola, po pięknym strzale głową, zdobył dla gospodarzy Veljko Nikitović. Niestety w pierwszej połowie kontuzji kolana doznał Prejuce Nakoulma, a po przerwie urazu barku nabawił się Sławomir Nazaruk. To był już przedostatni sprawdzian podopiecznych Wojciecha Stawowego. Jednak im bliżej sezonu, tym coraz więcej urazów przytrafia się \"zielono-czarnym”. W środę w spotkaniu z trzecioligowcem nie mogło wystąpić aż sześciu zawodników. Piotr Karwan od obozu w Turcji ma kłopoty ze stawem skokowym, podobnie jak Kamil Stachyra ze ścięgnem Achillesa. - To trwa już od jakiegoś czasu. Mimo to lada moment powinienem pracować wreszcie na pełnych obrotach - powiedział \"Kapi”. Na to samo liczą także Wojciech Musuła, Krzysztof Kazimierczak oraz Grzegorz Szymanek. - Wszystko przez problemy z pachwiną. Czuję w niej bój, ale badanie USG nie wykazało niczego niepokojącego. W Kielcach powinienem zagrać, a z Mazurem wolałem nie ryzykować - przyznał ten ostatni, który również musiał ograniczyć się do oglądania kolegów zza linii bocznej. Tak samo uczynił także Jakub Wierzchowski. - Mam wybity palec, dlatego otrzymałem wolne. Choć wiem, że na pewno dałbym radę - podkreślił doświadczony bramkarz. A jakby tego było mało, kontuzji w trakcie meczu nabawili się dwaj kluczowi zawodnicy ataku. Prejuce Nakoulma jeszcze w pierwszej połowie został sprowadzony z boiska. - To kolano, bardzo boli. Muszę zrobić USG - wycedził \"Prezes”. Do końca wytrwał natomiast Sławomir Nazaruk. Jednak po ostatnim gwizdku siedział na ławce z grymasem na twarzy, trzymając się za bark. - Mam nadzieję, że do spotkania w Lubinie wszystko będzie w porządku - stwierdził kapitan zespołu. - Skaczemy jak stonka z ziemniaka na ziemniak - wyjaśnia Wojciech Stawowy. - Najpierw trenowaliśmy na sztucznej trawie, potem byliśmy w Turcji. Teraz znowu gramy na sztucznej, tępej murawie, a w sobotę wyjdziemy na naturalną w Kielcach. I stąd te pewne problemy. Kłopoty zdrowotne przysłoniły nieco wczorajszy sprawdzian, który okazał się małym rozczarowaniem. Nawet biorąc pod uwagę zmęczenie ostatnimi intensywnymi zajęciami, Górnik powinien poradzić sobie z niżej notowanym rywalem. Niestety w grze gospodarzy był bardzo dużo strat, szczególnie w linii środkowej. Mazur, z Adamem Gmitrzukiem i Jackiem Dąbrowskim w składzie, przegrywał od 37 min, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piękną główką popisał się Veljko Nikitović. Po przerwie nieoczekiwanie wyrównał z bliska Karol Jankowski. Wynik mógł być znacznie wyższy, bo przeciwnicy mieli jeszcze dwie sytuacje sam na sam. Z kolei dla łęcznian bliscy powodzenia byli Nazaruk, Jakub Grzegorzewski, dwukrotnie Kamil Witkowski oraz Niżnik, który z woleja trafił w poprzeczkę. Górnik Łęczna - Mazur Kaczew 1:1 (0:0) Bramki: Nikitović (37) - Jankowski (56) Górnik: Giertl (46 Żukowski) - Głowacki (46 Tomczyk), Bartoszewicz, Nikitović, Radwański - Bugała (46 Benevente), Bazler, Niżnik - Nazaruk, Grzegorzewski, Nakoulma (26 Witkowski).

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama