Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mieli pomagać, narazili szpital na straty

Nie działa od trzech lat, a ciągle jest na liście organizacji pożytku publicznego. Na dodatek, zamiast pomagać puławskiemu szpitalowi, miała wobec niego dług.
Fundacja Pomocy Szpitalowi Puławskiemu powstała w 1992 r. Miasto na jej działalność przeznaczyło 15 tys. złotych (150 mln starych zł). Do fundacji przystąpili też m.in. przedstawiciele puławskich firm i instytutów. Jej celem było \"gromadzenie środków rzeczowych i finansowych na potrzeby szpitala poprzez darowizny i prowadzenie działalności gospodarczej”. Przez pierwsze lata tak było. Ale w grudniu 2003 r. okazało się, że zamiast zarabiać i przekazywać zyski na szpital, fundacja zanotowała stratę. Został przygotowany program naprawczy, ale nie udało się go zrealizować i straty się powiększały. Ostatni raz władze miasta zostały poinformowane o zgromadzeniu fundatorów w 2005 r. Od kilku lat o organizacji jest cicho. Okazuje się, że jednym z powodów jej kiepskiej kondycji była prowadzona przez nią apteka. Zaczęła przynosić straty i to mimo znakomitej lokalizacji tuż obok szpitala. - Kiedy ją otwieraliśmy była szóstą w mieście, a potem powstało kilkadziesiąt kolejnych - tłumaczy Ewa Przedpełska-Koma, prezes Fundacji Pomocy Szpitalowi Puławskiemu. I jak przyznaje, trzy lata temu fundacja zaprzestała działalności. Ale mimo to można ją znaleźć na aktualnej liście Organizacji Pożytku Publicznego Ministerstwa Sprawiedliwości. To właśnie takie organizacje mogą się ubiegać o 1 proc. podatku. Tylko po co nasze pieniądze organizacji, która od trzech lat nie prowadzi działalności? - W ub. roku nie otrzymaliśmy w ten sposób żadnych pieniędzy - zapewnia Przedpełska-Koma. Dodaje, że fundacja jest w likwidacji. Dlaczego trwa to tak długo? - Myśleliśmy, że znajdziemy kogoś, kto będzie chciał nas wesprzeć - odpowiada Przedpełska-Koma. To nie wszystko. Okazuje się, że fundacja naraziła na straty także sam… szpital. W ub. roku Najwyższa Izba Kontroli i Regionalna Izba Obrachunkowa zarzuciły dyrekcji SPZOZ, że nie egzekwuje należności od fundacji za wynajem pomieszczeń. Chodziło o dług w wysokości 63 tys. zł. Po kontrolach dyrekcja musiała więc zabrać się za egzekucję należności. - Znaleźliśmy formułę, która jest do przyjęcia w duchu porozumienia. Fundacja zrównoważyła dług. Na jego poczet zaliczyliśmy koszty, jakie poniosła na przebudowę i remont pomieszczeń - tłumaczy Marian Jedliński, dyrektor puławskiego szpitala. - Nasze nakłady równoważą zobowiązania, który mieliśmy wobec szpitala - potwierdza Przedpełska-Koma.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama