Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Sprawa o mobbing w łukowskiej szkole, czyli kto włożył odchody do kieszeni płaszcza

W Sądzie Rejonowym trwa sprawa Czesławy Wereszczyńskiej, która wystąpiła o 30 tys. zł zadośćuczynienia za mobbing doznany w łukowskiej Szkole Podstawowej nr 5. Dziś zeznawały nauczycielki.
Najpierw podczas zeznań płakała Jolanta S., jedna z głównych przeciwniczek Wereszczyńskiej. Tak zareagowała na odczytanie przez przewodniczącą składu orzekającego stenogramu nagranych przez Wereszczyńską rozmów nauczycielek w \"piątce”. - Nie chciałem nawet słuchać tych rozmów odtwarzanych w telewizji. Przypominam sobie ich fragmenty, kiedy żartowałyśmy o podkładaniu \"śmierdzieli” i gwoździ. Jednak wielu rozmów sobie nie przypominam. Nigdy nie zrobiłam nic przeciwko pani Wereszczyńskiej. Nie wiem, kto mógł porysować jej samochód i włożyć odchody do kieszeni płaszcza. Większości nauczycieli nie podobało się zachowanie tej pani, kiedy niesłusznie oskarżyła koleżanki o bezprawne uzyskanie awansu zawodowego. Nie dopuszczałyśmy do siebie myśli, że mogła nas nagrywać - mówiła przed sądem Jolanta Ś. Zeznająca jako świadek Joanna B. przyznała, że po ujawnieniu w kraju nagrań, nauczyciele SP 5 czuli się zaszczuci przez media. Przez pewien czas wstydzili się nawet przyznawać, że są z \"piątki”. Czesława Wereszczyńska, oświadczyła, że występując ze skargą na koleżanki otrzymujące awans zawodowy uczyniła to z \"pobudek obywatelskich”. (pim)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama